Zegar tyka szybko. Zostało nam zaledwie 56 miesięcy na dziesięciokrotny wzrost udziału w rynku bezemisyjnych samochodów ciężarowych z obecnych 3,5% do co najmniej 35% do 2030 roku. Europa postawiła jedne z najbardziej ambitnych celów redukcji CO₂ dla producentów, ale bezwarunkowo nie zapewnia wszystkich niezbędnych warunków, które umożliwią tej transformacji dokonanie się w praktyce mówi Thomas Fabian, dyrektor ds. pojazdów użytkowych w ACEA.ACEA apeluje do państw członkowskich, aby po formalnym przyjęciu wniosku przez Radę Europejską szybko przystąpiły do wdrażania mechanizmów zwolnień i ulg dla pojazdów bezemisyjnych. Organizacja przypomina, że cele emisyjne na 2030 r. przewidują redukcję średniej emisji CO₂ nowych ciężarówek i autobusów o 45%, co w praktyce oznacza konieczność posiadania około 400 000 bezemisyjnych pojazdów ciężkich w eksploatacji do końca dekady.
W krajach, które zdecydują się na pełne zwolnienia lub znaczące zniżki, różnica w kosztach eksploatacji pomiędzy e-ciężarówką a pojazdem z silnikiem spalinowym może być istotnie mniejsza, co ułatwi inwestycje w elektryczne i wodorowe ciężarówki oraz autobusy. Jednocześnie ACEA wskazuje na tempo koniecznych zmian: aby osiągnąć cele 2030, branża musi działać szybko: producenci, operatorzy i decydenci muszą skoordynować plany dotyczące inwestycji w pojazdy, infrastrukturę ładowania paliw alternatywnych oraz systemy wsparcia finansowego i regulacyjnego.
Źródło: ACEA
