Łączna wartość ujawnionych transakcji przekroczyła w ubiegłym roku 1 mld USD, ale rzeczywista skala jest wyższa – aż 30 z 45 transakcji nie miało podanej wartości. To wyraźny sygnał zmiany: Polska przestaje być wyłącznie odbiorcą kapitału i coraz częściej sama inwestuje za granicą. Powód koncentracji na Niemczech jest prosty. To największa gospodarka Europy i jednocześnie rynek, na którym przejęcie spółki pozwala natychmiast uzyskać dostęp do klientów, infrastruktury i know-how. Dodatkowo wiele firm z sektora małych i średnich przedsiębiorstw (tzw. niemieckie Mittelstand) mierzy się z problemem sukcesji i presją kosztową. Dla polskich przedsiębiorców oznacza to możliwość przejęcia gotowego biznesu w atrakcyjnej wycenie. To także tłumaczy, dlaczego przejęcia wygrywają z inwestycjami typu greenfield, czyli realizowanymi od podstaw. Są szybsze, mniej ryzykowne i pozwalają generować przychody niemal od razu. Zmienia się też sposób, w jaki niemieccy partnerzy i instytucje finansowe postrzegają polskich inwestorów. Jeszcze dekadę temu firmy znad Wisły były traktowane jako nowi gracze – dziś coraz częściej uchodzą za równorzędnych partnerów biznesowych.
Sprzyja temu kondycja polskiej gospodarki. Polska od lat należy do najszybciej rozwijających się krajów UE, a krajowe firmy zbudowały silne kompetencje operacyjne – szczególnie w logistyce, produkcji i usługach. To przekłada się na konkretną przewagę przy wejściu na rynek niemiecki.
Polscy przedsiębiorcy są dziś postrzegani jako profesjonalni, dobrze skapitalizowani i strategicznie nastawieni uczestnicy rynku. W obszarach takich jak cyfryzacja czy automatyzacja procesów polskie firmy często wyprzedzają bardziej dojrzałe rynki – tam struktury bywają mniej elastyczne wyjaśnia Markus Haupt, Managing Director Bibby Financial Services w Niemczech.Największe wyzwania pojawiają się jednak po transakcji. Nowy właściciel musi zapewnić płynność operacyjną – szczególnie w Niemczech, gdzie standardem są długie terminy płatności.
Problemem bywa dostęp do finansowania. Lokalny bank często koncentruje się na sytuacji niemieckiej spółki, a nie całej grupy kapitałowej.
Na rynku niemieckim finansowanie takich spółek opiera się na sprawdzonych, konserwatywnych modelach, w których banki patrzą przede wszystkim na lokalną jednostkę. W przypadku struktur międzynarodowych rzeczywista siła finansowa często jest jednak rozproszona w całej grupie dodaje Markus Haupt, Managing Director Bibby Financial Services w Niemczech.To oznacza, że nawet firmy stojące za dużym przejęciem mogą mieć ograniczony dostęp do bieżącej płynności w pierwszych miesiącach po transakcji.
Ekspansja do Niemiec nie ogranicza się wyłącznie do przejęć. Z danych GUS wynika, że na koniec 2023 r. polskie firmy posiadały tam już 676 jednostek zagranicznych, które zatrudniały ponad 25 tys. osób i generowały 74,5 mld złotych przychodów. Szczególnie dynamicznie rozwijają się sektory transportu, pracy tymczasowej, usługi produkcyjne czy budownictwo. W tych branżach firmy często zakładają własne spółki operacyjne, zamiast kupować istniejące podmioty. I to właśnie w tym modelu ekspansji problem płynności jest najbardziej odczuwalny.
W pierwszych miesiącach działalności firmy potrzebują kapitału obrotowego na pokrycie luki między wystawieniem faktury a jej zapłatą oraz płynności na wynagrodzenia – w transporcie czy pracy tymczasowej pensje wypłaca się co tydzień lub miesiąc, niezależnie pod tego, kiedy klient zapłaci wyjaśnia Markus Haupt.W praktyce oznacza to, że sukces ekspansji coraz częściej zależy nie od samej transakcji, ale od zdolności do finansowania bieżącej działalności. Bibby Financial Services działa zarówno w Polsce, jak i w Niemczech, co pozwala patrzeć na finansowanie w ujęciu całej grupy – a nie tylko jednej spółki.
Rozwiązania faktoringowe uzupełniają relacje z bankiem i zapewniają elastyczność w okresie przejściowym. Skupiamy się na wynikach operacyjnych spółki i jakości jej należności – nie tylko na strukturze własnościowej. Finansowanie musi nadążać za strukturą biznesu. Jeśli firma ma stabilną spółkę w Polsce, może wykorzystać jej bilans jako fundament do finansowania działalności w Niemczech dodaje Karolina Smalarz, dyrektor ds. finansowania w Bibby Financial Services Polska.Takie podejście pozwala szybciej przejść od przejęcia do pełnej integracji operacyjnej i uniknąć problemów z płynnością w kluczowym momencie rozwoju. Zagraniczne przejęcia i rozwój operacyjny w Niemczech stają się dla polskich firm codziennością, a nie wyjątkiem. Trend ten, według ekspertów, utrzyma się również w kolejnych latach. Dla przedsiębiorców oznacza to jedno: kluczowe pytanie nie brzmi już: czy wejść na rynek niemiecki lecz jak sfinansować rozwój, żeby nie stracić tempa?
Źródło: Bibby Financial Services Polska
