Reforma Inspekcji Pracy weszła w życie 8 lipca i przez przedsiębiorców uznawana jest za jedną z najbardziej kontrowersyjnych zmian w prawie pracy w ostatnich latach. Zakłada ona, że inspektor będzie mieć prawo do przekształcenia umowy B2B w umowę o pracę. Zrezygnowano jednak z szeregu rozwiązań, które takie umowy zmieniałyby automatycznie, ze zbyt szybkim prawem przedsiębiorcy do odwołania się i wstecznymi karami.
Trudno jest oceniać tę ustawę. Wszystko w rękach inspektorów pracy, jak bardzo będą gorliwi w czasie kontroli. Wyobrażam sobie, że może dochodzić do konfliktów czy dana relacja na linii pracownik – pracodawca jest relacją o charakterze etatu. Szczególnie w sektorach kreatywnych, IT czy w usługach mówi Hanna Mojsiuk, prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.
Ustawa zmienia elastyczność relacji pracownik-pracodawca
Ustawa o Inspekcji Pracy jest jednym z najbardziej kontrowersyjnych dokumentów przyjętych przez parlament w tej kadencji. Ochrona pracownicza w niektórych przypadkach może graniczyć tu z łamaniem elastyczności rynku pracy. W opinii przedsiębiorców nie należy bowiem wychodzić z założenia, że każdy pracownik chce mieć umowę o pracę i za każdym razem etat jest wartością docelową w relacji pracownik-pracodawca.
Ta ustawa przeszła wiele „przygód”. Już miała być skasowana. W międzyczasie wprowadzano wiele postulowanych przez przedsiębiorców zmian, jak choćby tryb odwołania od decyzji Inspektora Pracy. Nie ukrywam jednak, że wciąż martwi nas, że Inspekcja zakłada drastyczny wzrost spraw sądowych z przedsiębiorcami, co miało być efektem licznych kontroli. Zostaje nam więc obserwować i apelować o rozsądek inspektorów mówi Hanna Mojsiuk.
Nowe przepisy mają ograniczyć nadużycia na rynku pracy – ukrócić zawieranie umów cywilnoprawnych w sytuacjach gdy w rzeczywistości praca spełnia warunki charakterystyczne dla stosunku pracy. Kontrole mają ruszyć w przyszłym roku, a w tym inspekcja ma skupiać się na skargach.
Cieszy nas, że decyzje nie będą podejmowane jednoosobowo przez inspektora. Również wyznaczniki metodologiczne wyznaczone przez Inspekcje Pracy są dość przejrzyste. Martwi jednak, że w wielu zawodach nie można do relacji zawodowych podchodzić według schematu. Przykładem może być np. branża IT, marketing czy sektory kreatywne, gdzie zdarza się, że pracownicy nie są obecni w pracy, a np. mają stałe zlecenia, służbowy sprzęt czy harmonogram działania. Ta ustawa ogranicza elastyczność rynku pracy przyznaje Hanna Mojsiuk.
Źródło: Północna Izba Gospodarcza w Szczecinie