Polscy kierowcy mają powody do dumy, z badań ITS wynika, że aż 99,8 proc. kierowców samochodów osobowych w Polsce porusza się bez śladu alkoholu w organizmie. Ten wynik stawia Polskę w ścisłej europejskiej czołówce. Co istotne, sukces ten osiągnięto przy jednym z najbardziej rygorystycznych limitów w Europie. Zupełnie inny obraz wyłania się jednak z danych dotyczących prędkości. O ile trzeźwość i korzystanie z pasów bezpieczeństwa, stosowanych przez 97 proc. osób w samochodach osobowych, stały się już normą, o tyle przestrzeganie ograniczeń prędkości wciąż pozostaje jedną z największych słabości polskich kierowców. Najbardziej alarmujące są dane z obszarów zabudowanych. Podczas gdy w innych krajach Unii Europejskiej odsetek kierowców samochodów osobowych przestrzegających limitu 50 km/h waha się od 31 do 76 proc., w Polsce przepisowo jedzie w mieście zaledwie 23 proc. kierowców. Oznacza to, że blisko 80 proc. przekracza prędkość tam, gdzie ryzyko potrącenia pieszego jest największe.
Polskie Obserwatorium Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego - POBR ITS przypomina o tzw. „Power Model”, który naukowo opisuje skutki tzw. „ciężkiej nogi” za kierownicą. Zgodnie z nim, 1 proc. wzrostu średniej prędkości przekłada się na aż 4 proc. wzrost liczby wypadków śmiertelnych. Zależność ta jest najsilniejsza właśnie w miastach. Z kolei Europejska Rada Bezpieczeństwa Transportu (ETSC) szacuje, że gdyby każdy kierowca w Europie zdjął nogę z gazu, rocznie moglibyśmy ocalić życie 2200 osób.
Dane z projektu Trendline pokazują, że polscy kierowcy wykonali ogromny progres w zakresie trzeźwości i stosowania pasów bezpieczeństwa. Fakt, że 99,8 proc. badanych nie spożywa alkoholu przed jazdą, to sukces wieloletniej edukacji, przepisów i intensywnego nadzoru. Niestety, wciąż nie doceniamy zagrożenia, jakie niesie prędkość w obszarze zabudowanym. 16 kwietnia to nie tylko dzień wzmożonych kontroli policji, ale przede wszystkim moment, w którym musimy sobie uświadomić, że jazda 60 km/h zamiast 50 km/h w mieście drastycznie zmniejsza szanse pieszego na przeżycie. Droga hamowania zwiększa się o około 9 metrów, a prawdopodobieństwo śmierci pieszego wzrasta z 60 proc. przy prędkości zderzenia 50km/h do 85 proc. przy prędkości zderzenia 60 km/h mówi Anna Zielińska, współautorka raportu z Instytutu Transportu Samochodowego.
Z perspektywy bezpieczeństwa mamy do czynienia z paradoksem. Polak za kierownicą zachowuje się odpowiedzialnie, gdy chodzi o alkohol czy telefon (z którego nie korzysta 97 proc. badanych), ale traci tę odpowiedzialność naciskając pedał gazu, szczególnie w miastach. Wynik 21 proc. kierowców wszystkich rodzajów pojazdów, którzy przestrzegają limity w obszarze zabudowanym to najgorszy rezultat w Europie i jasny sygnał, że nadzór nad prędkością musi być jeszcze skuteczniejszy. Musimy przestać traktować prędkość jako „niegroźne wykroczenie”. Z danych POBR wynika, że niedostosowanie prędkości do warunków ruchu stanowi od lat drugą główną przyczynę wypadków drogowych Dagmara Jankowska-Karpa, współautorka raportu z Instytutu Transportu Samochodowego.Źródło: ITS
