Włoscy przewoźnicy chcą uproszczenia kalendarza zakazów, likwidacji tzw. „efektu lejka” po ich zakończeniu oraz wprowadzenia elastycznych zasad opartych na aktualnych warunkach ruchu. W tym kontekście chodzi o sytuację, gdy po zakończeniu zakazu ruchu wszystkie ciężarówki ruszają w tym samym momencie, co powoduje nagłe korki, spiętrzenie ruchu i opóźnienia czyli odwrotność celu, dla którego zakaz wprowadzono. Podobna dyskusja trwa obecnie w Niemczech, gdzie przewoźnicy apelują o ujednolicenie i złagodzenie niedzielnych zakazów ruchu ciężarówek. Więcej pisaliśmy o tym w materiale „Niedzielne zakazy w Niemczech do zmiany?”
Choć to dwa różne systemy prawne, problem jest wspólny: stare przepisy zderzają się z nową logistyką, w której liczy się terminowość dostaw, brak kierowców i presja łańcuchów dostaw. Branża potrzebuje zasad bardziej przewidywalnych i spójnych. W komentarzach kierowców widać, jak bardzo ten temat budzi emocje bo wielu z nich podkreśla, że przepisy, które miały zwiększać bezpieczeństwo, w praktyce wymuszają nienaturalny rytm pracy- jazdę nocą, często na granicy zmęczenia. I nie zapominajmy o Austrii, zwłaszcza o Tyrolu, gdzie ograniczenia w ruchu ciężarówek stały się niemal administracyjnym „filtrem” uderzającym głównie w przewoźników tranzytowych z Europy Środkowo-Wschodniej. Coraz częściej pojawia się pytanie, czy takie podejście faktycznie poprawia bezpieczeństwo, czy raczej ogranicza konkurencję na drogach. Jedno jest pewne, system zakazów wymaga aktualizacji. Włoskie i niemieckie propozycje wskazują kierunek zmian- bardziej elastyczny, bliższy realiom pracy kierowców. Pytanie tylko, kto pierwszy odważy się naprawdę to wdrożyć.
Utworzona: 2025-11-09
