Tegoroczna trasa liczyła około 3 500 kilometrów i prowadziła z północnych Niemiec przez Danię oraz Szwecję aż do Przylądka Północnego w Norwegii. W odróżnieniu od wielu wcześniejszych testów pojazdów elektrycznych nie była to jazda „na lekko”. Elektryczny ciągnik eActros 600 pracował z naczepą do transportu pojazdów i dodatkowym ładunkiem - Mercedesem Sprinterem. Łączna masa zestawu wynosiła 32,5 tony, czyli poziom typowy dla codziennej eksploatacji flotowej. Producent podkreśla, że jedyną modyfikacją były opony przystosowane do ekstremalnych warunków zimowych. Reszta pojazdu pozostała w konfiguracji seryjnej.
Z perspektywy przewoźników to kluczowy element całego testu. Zużycie energii i zasięg przy realnym obciążeniu bezpośrednio wpływają na koszt przejazdu kilometra, częstotliwość postojów i organizację tras. Przejazd przez Skandynawię pokazał, że elektryczny zestaw jest w stanie fizycznie wykonać długą trasę z ładunkiem, nie odpowiada jednak jeszcze na pytanie, czy zrobi to w sposób konkurencyjny kosztowo wobec klasycznego napędu.

Istotnym wnioskiem jest również zachowanie pojazdu w ekstremalnie niskich temperaturach. Producent potwierdza pracę nawet przy –41°C, co dla firm jeżdżących na północ Europy ma duże znaczenie. Mrozy nie zatrzymały pojazdu, choć można zakładać, że wpływały na zużycie energii i efektywność ładowania, a to już bezpośrednio przekłada się na koszty operacyjne.
Sama trasa obnażyła też słabe punkty infrastruktury. W trakcie wyprawy pojawiały się problemy z dostępnością ładowarek, zbyt krótkimi kablami oraz koniecznością odpinania naczepy. Dochodziły do tego awarie terminali płatniczych w niskich temperaturach. Dla przewoźników oznacza to jedno: nawet jeśli pojazd technicznie daje radę, to czas postoju i nieprzewidywalność ładowania wciąż generują realne straty.
Z drugiej strony brak specjalnych modyfikacji technicznych można odczytywać jako plus. Jeśli zestaw faktycznie był seryjny, nie wymagał dodatkowych kosztownych rozwiązań „pod test”, to sugeruje, że podobne osiągi mogą być możliwe także w normalnej flocie, przynajmniej od strony sprzętowej.
W praktyce eNordkapp Challenge pokazał trzy rzeczy naraz. Elektryczny zestaw z naczepą potrafi przejechać długą trasę z realnym ładunkiem. Może pracować w bardzo trudnych warunkach klimatycznych. Jednocześnie nadal mocno zależy od jakości infrastruktury i organizacji ładowania. Dla branży transportowej to sygnał, że technologia wchodzi w etap realnych prób flotowych, a nie tylko demonstracji. Ekonomika takiej eksploatacji, szczególnie przy długich trasach międzynarodowych, wciąż jednak pozostaje największym znakiem zapytania.

