REKLAMA
MaWo Group

Świadczenie rozłąkowe lekiem na całe zło?
Utworzona: 2021-07-21

Tytuł zaczerpnięty z popularnej piosenki. Jednak dodatek za rozłąkę, wypłacany pracownikom w określonych przypadkach, może się okazać swego rodzaju antidotum na zapis Pakietu Mobilności.

Przypomnijmy krótko, że zgodnie z Pakietem Mobilności, od 2 lutego 2022 r. na terenie UE dla przewozów kabotażowych i cross trade (odpowiednio w jednym lub więcej krajach poza siedzibą przewoźnika) istnieje obowiązek płacenia kierowcy stawki wynagrodzenia minimalnego dla danego kraju członkowskiego. W praktyce oznacza to sporą podwyżkę kosztów dla przewoźników, którzy jak wiemy, w Polsce płacą o wiele mniej i na dodatek „na raty”. Czyli płaca minimalna plus różne dodatki, które już nie są obłożone składkami ZUS. Skutek jest taki, że kierowca u nas dość dobrze zarabia, ale w przyszłości emeryturę będzie miał bardzo niską. Podobnie rzecz ma się z prowadzeniem jednoosobowej firmy i świadczeniem usług, jako podwykonawca. W takim przypadku składki są najniższe, ale oznacza to jednocześnie biedę na starość. Chyba, że ktoś bardzo dużo zarabia i stać go na inne inwestycje, które zapewnią mu dostatek także po osiągnięciu wieku emerytalnego. Kierowców jednak do tej grupy zaliczyć nie możemy. Prędzej ich szefów, przynajmniej niektórych. Polski ZUS, to w ogóle odrębny temat do analizy.

Dodatek za rozłąkę

Czym w ogóle jest ta gratyfikacja dla pracownika, przysługująca mu w określonych przypadkach? Zgodnie z art. 77 Kodeksu Pracy jest to sytuacja, gdy wykonuje on przez określony czas swoje obowiązki służbowe poza miejscem określonym w umowie o pracę. Jak sama nazwa wskazuje, jest to rekompensata za rozstanie z rodziną. Nie należy dodatku rozłąkowego mylić z dietą, należną podczas podróży służbowej. I tu można by dyskutować, czym jest kurs kierowcy pojazdu ciężarowego. Podróżą służbową. Ale są przecież np. kierowcy, którzy przez 3 tyg. pracują za granicą, a później mają tydzień wolnego w kraju.

W przypadku żeglugi morskiej marynarze nie dostają zwykle dodatku za rozłąkę. Jest to bowiem oczywiste, że decydując się na taki zawód, albo podpisując umowę na konkretny rejs, pracownik dobrze wie, że spędzi ten czas całkowicie poza domem. Rekompensata ze ten fakt jest już zwykle wliczona w wynagrodzenie za konkretny rejs lub pracę stała dla danego armatora. Takowego dodatku nie mają też maszyniści pociągów, również towarowych, którzy więcej czasu spędzają na trasie (średnia prędkość pociągu towarowego w Polsce nie przekracza 30 km/h). Wiąże się to z przepisami o czasie pracy maszynistów. Grafiki są tak ustalane, aby personel się zmieniał co kilka godzin, także w pociągach osobowych. Również piloci nie mają takowych bonusów, choć czasem realizują kilkudniowy plan lotów, aby później następne dni mieć wolne. Tu też mamy czas pracy i inne ograniczenia. Pilot ma to wliczone w pensję, że czasem nie nocuje w domu. A jego miejsce pracy, to samolot. Zresztą nieoficjalnie wiadomo, że linie lotnicze, w tym także nasz LOT, zatrudniają głównie firmy zewnętrzne, czyli pilotów z własną działalnością gospodarczą. Ten dostaje określoną stawkę, wystawia fakturę i sam sobie może powiedzieć, że jakaś część, to dodatek za rozłąkę, dieta czy premia.

Widać więc wyraźnie, że kierowca w dalekobieżnym transporcie drogowym nie jest jakimś wyjątkiem, jeśli chodzi o przebywanie poza domem. Każdy, decydując się na tę pracę, doskonale o tym wie. Kwestia jest inna, czy w obliczu zmian wysokości wynagrodzeń, związanych z pakietem mobilności, z rozłąkowego można zrobić dużą część wynagrodzenia, aby wyrównać płace w Polsce i bogatszych krajach Unii? Potrzebne są do tego odpowiednie zmiany w prawie, w przepisach. Mądre zmiany, które powinna wynegocjować cała branża z decydentami ¬– podkreśla Prezes MaWo Group Wojciech Romaniuk. 14 lipca 2021 r. Zrzeszenie Międzynarodowych Przewoźników Drogowych (ZMPD) zorganizowało konferencję prasową online. Prezes Jan Buczek żalił się na bierną postawę rządu w rozmowach o możliwych krokach w obliczu nowych regulacji, jakie przyniesie Pakiet Mobilności. Wieszczył, nie po raz pierwszy zresztą, stopniowy upadek rodzimej branży transportu drogowego po lutym 2022 r. Dyrektor Departamentu Transportu ZMPD Piotr Mikiel na pytanie o dodatek rozłąkowy dla kierowców odpowiedział: Obecnie jest to 30 złotych, możliwe do odliczenia od podatku. Jest to niewielka kwota, ale byłby to jeden z elementów, który byśmy wskazywali przy uwzględnieniu specyfiki pracy kierowców. Tu wychodzi przy okazji kwestia tych 30 zł rozłąki lub diety. Nie chcemy nikogo obrażać, bo są jeszcze w Polsce ludzie, którzy tyle, albo mniej mają na jeden dzień swojego życia. Ale czym dzisiaj jest ta kwota, która ma wystarczyć na cały dzień? Śniadanie, obiad, kolacja plus napoje chłodzące latem, a gorące zimą – przy dzisiejszych cenach, za 30 zł? Sam obiad często tyle kosztuje. Ten przykład pokazuje, że przepisy powinny być zmienione i uaktualnione do obecnych realiów.

Rozwiązania systemowe

Była też mowa na owej konferencji o branżowym systemie wynagrodzeń w transporcie drogowym. Pytanie tylko po co? W tylu krajach transport drogowy działa i ma się dobrze bez specjalnych ustaw, rozporządzeń itd. To z kolei mogłoby sprowokować kolejne branże do żądań lub pozwów sądowych. Mamy równość wobec prawa i tego się trzymajmy. Nie mnóżmy prawa, mamy go pod dostatkiem. Dokonajmy zmian legislacyjnych i nie twórzmy nowych przepisów, których mamy już chyba najwięcej w Europie – apeluje Prezes Romaniuk i dodaje: Świadczenie rozłąkowe jest składnikiem wynagrodzenia uznawanym w pakiecie mobilności, jako część płacy minimalnej. To może być naszym „wytrychem”. Jest to co prawda owe 30 zł bez składek na ZUS i podatku. Kwestia w tym, aby ta kwota była wyższa, co nie obciąży tak bardzo pracodawców. Tu konieczna jest zmiana legislacyjna.

Rozporządzenie o podróżach służbowych jest przeznaczone dla administracji państwowej. Ale z Ustawy o czasie pracy kierowców wynika z kolei, że kierowcy należy się dieta oraz ryczałt za nocleg, zgodnie z tym rozporządzeniem, wydanym dla administracji publicznej... Takie mamy „kwiatki” w przepisach prawnych. Wg niektórych analiz prawnych, rozłąkowe można stosować wszędzie, w każdej niemal branży. Ale jedynie w wysokości 30 zł/dzień. Wg obecnych regulacji nie ma innej możliwości. Jeśli tak pozostanie, szacuje się, że polski przewoźnik będzie miał od lutego 2022 r. ok. 3,5 tys. zł wyższe koszty miesięczne na każdego kierowcę. Taka podwyżka dla wielu może się okazać nie do przejścia. Prezes ZMPD przyznał, odpowiadając na pytanie jednego z dziennikarzy, że ich organizacja nie przygotowała propozycji konkretnych zmian. Chciała się spotkać z ministrem i usłyszeć, co nasz rząd może zrobić. Dotarli jednak jedynie do niższego rangą urzędnika, od którego niczego konkretnego nie usłyszeli. To dziwi Wojciecha Romaniuka: Należy wspólnie usiąść ponad tymi podziałami, wszystkie znaczące organizacje przewoźników wraz z decydentami. Porozmawiać i poszukać rozwiązań, które pozwolą dalej działać przedsiębiorstwom transportowym na unijnym rynku od lutego 2022 roku. Taka powinna być główna rola tych organizacji. Jeśli nawet branża widzi bierność decydentów, nie powinna siedzieć z założonymi rękoma i biadolić. Próbować coś robić, szukać rozwiązań i sojuszników do ich wprowadzenia. W tym miejscu wychodzi przy okazji kwestia związków zawodowych z prawdziwego zdarzenia, jakich kierowcy w Polsce niestety nie mają, choć pracuje ich w tym zawodzie bardzo dużo.

Wóz Drzymały

Michał Drzymała kupując na początku XX w. wóz cyrkowy stawiał w inteligentny, sprytny sposób opór pruskim władzom, które zabroniły mu wybudować dom na kupionej działce. Polska branża ciężkiego transportu drogowego stoi przed podobnym wyzwaniem: działać mądrze, skutecznie i efektywnie, także po wprowadzeniu Pakietu Mobilności.

Nie czarujmy się, formalnie świadczenie rozłąkowe kierowcom ciężarówek się nie należy, bo to pojazd jest ich miejscem pracy. Ale jeśli jest taka furtka, i ten dodatek można zaliczyć do wynagrodzenia, a tym samym spełnić zapis Pakietu, to należy pomyśleć, w jaki sposób to rozwiązanie mądrze w Polsce wprowadzić. Tak, aby „wilk był syty i owca cała”. Usiąść przy stole, policzyć, podyskutować i zrobić tak, żeby zarówno branża była zadowolona, ale i część pieniędzy spływała do ZUS, który od kilku lat jest w dramatycznej sytuacji finansowej. Na pewno istnieje dobre rozwiązanie, do którego Unia się nie „przyczepi”. A błyskawiczne uchwalanie aktów prawnych w jedną noc, obecna władza ma dobrze przećwiczone...

W praktyce wiemy, że nie ma szans na cofnięcie Pakietu Mobilności i powinniśmy w Polsce zapomnieć o takich hasłach. Podobnie jak o protestach, strajkach, blokadach w kraju czy np. w Brukseli. To nic nie da. Nie jest też tajemnicą, że nasz kraj w ostatnich latach zepsuł sobie stosunki niemal z całym światem, w tym z krajami, które przecież powinny być naszymi najlepszymi sojusznikami – USA i Wspólnotą Europejską. Ciężko byłoby teraz znaleźć sojuszników do obalenia Pakietu Mobilności. Jedyna, realna szansa, to „wyrzucenie” z niego przepisu o powrocie pojazdu do bazy raz na 2 miesiące. Tu powinniśmy „uderzyć w ekologię”. Skoro mamy zmniejszać emisję CO2, to po co jeździć pustymi kolosami, które tej substancji sporo do atmosfery emitują, nawet z katalizatorami.

Ale czy to przejdzie, czy nie, z Pakietem Mobilności trzeba się „zaprzyjaźnić”. Przy okazji chociażby Loi Macron, czy Mindestlohn, albo wprowadzania viaTOLL w połowie 2011 r., też było dużo narzekania i obaw. A jednak polski transport drogowy działa i należy do ścisłej europejskiej czołówki. Więc i teraz wykorzystajmy wskazany „wytrych” w postaci dodatku za rozłąkę, który może zniwelować niekorzystne dla nas regulacje prawne w UE od lutego 2022 r. Nie powinniśmy nigdy mówić, że nasza branża transportu drogowego upadnie. Bo ona nie upadnie, tylko może ponieść duże straty i się skurczyć. Szukajmy dobrych rozwiązań – kończy z nadzieją i optymizmem Prezes Wojciech Romaniuk.
Do ulubionych MaWo Group
Photo by Josh Hild from Pexels