Analizując dalej ten przypadek, który wielu kierowców zna z własnego doświadczenia dochodzimy do kolejnych wniosków. Wynagrodzenia były naliczane według umowy o pracę, która bardzo często była w okolicach najniższej krajowej. Tym samym, na liście płac była wykazana tylko kwota z umowy. A pozostałe wynagrodzenie było wypłacane tradycyjnie było "pod stołem".
Obie strony zapomniały jednak o tym, że w sprawie sądowej bardzo ważne są dowody, które potrafią wykazać, że jednak wynagrodzenie niewidniejące na oficjalnej liście płac jest błędne i tak naprawdę jest proste do sprawdzenia. Wystarczy, że kierowca jest skrupulatny i przez długi czas wykonuje notatki, w których opisuje swoją pracę, zapisuje czas jazdy i odpoczynków. Dodatkowym potwierdzeniem takiego stanu rzeczy mogą być, na dalszym etapie, dokumenty przewozowe oraz faktury. A jeżeli pracodawca nie zgadza się z takimi dowodami, to musi przedstawić inne, które wykażą, że taka sytuacja nie miała miejsca.
Tylko jak taki pracodawca ma przedstawić inne dokumenty, jeżeli nic nie ma. Niestety, są przewoźnicy, którzy nie robią ewidencji czasu pracy, a także nie mają innych niezbędnych dokumentów. Bardzo podobna sytuacja może mieć miejsce, kiedy firmy działające w transporcie ciężkim wypłacają wynagrodzenie "pod stołem”. Podobnie często zdarza się to także w transporcie krajowym. W obu tych przypadkach pracodawca podczas sprawy sądowej stoi zazwyczaj na przegranej pozycji. Oczywiście wszystko zależy od dowodów i od wydanej na ich podstawie opinii biegłego mówi Wojciech Romaniuk, biegły sądowy specjalizujący się w rozliczeniach kierowców.
Wojciech Romaniuk, biegły sądowy, prezes Stowarzyszenia Ambasador Polskiego Transportu oraz prezes MaWo Group. Doświadczony konsultant w branży transportowej. Doradza na rynku firm transportowym od 20 lat. Specjalizuje się w rozliczaniu czasu pracy kierowców. Jest orędownikiem zmiany przepisów w sferze diet i ryczałtów dla zawodowych kierowców. Uważa, że dzisiejszy stan faktyczny jest niekorzystny zarówno dla przedsiębiorców transportowych, jak i kierowców. Próbuje skupić największych pracodawców transportowych przy swoim pomyśle i doprowadzić do realnych zmian w przepisach dotyczących transportu. Jest pomysłodawcą powołania Stowarzyszenia „Ambasador Polskiego Transportu”, które ma faktycznie zintegrować polski transport oraz realnie lobbować na jego rzecz i wpływać na zmiany legislacyjne ułatwiające funkcjonowanie polskich firm transportowych.
