Josephs.ScotBorowiak Properties LtdToll House Properties Ltd

MK Truck Show 2026: organizator zdradza kulisy zlotu w Jurkowie

Utworzona: 2026-08-29


Pierwszy zlot powstał w dwa miesiące i przyciągnął około 160 pojazdów. Przed kolejną edycją MK Truck Show rozmawiamy o pasji do ciężarówek, lokalnym zapleczu, bezpieczeństwie, wystawcach, rodzinnej atmosferze i pomocy Fundacji Renovo.

Ciężarówki są tu oczywiście najważniejsze. Bez nich nie byłoby zlotu, świateł, klaksonów, zdjęć, rozmów i całego tego zamieszania, które jednych wciąga od dziecka, a innych dopada dopiero wtedy, gdy pierwszy raz zobaczą dobrze przygotowane auto z bliska. W rozmowie z Marcinem Kamieniarzem, organizatorem MK Truck Show, szybko widać jednak, że w Jurkowie chodzi o coś więcej niż rząd ciężarówek i scena. To ma być miejsce spotkań: dla kierowców, właścicieli pojazdów, firm, spotterów, rodzin, lokalnej społeczności i tych, którzy po prostu lubią transportowy klimat.

Pierwsza edycja powstała szybko, trochę z odwagi, trochę z pasji i trochę z ludzi, którzy chcieli się w to włączyć. Teraz przed kolejnym zlotem pytamy o kulisy organizacji, bezpieczeństwo, wystawców, rodzinny charakter wydarzenia i cel charytatywny, który ma sprawić, że MK Truck Show nie będzie „pustym wydarzeniem”.

Skąd wziął się pomysł na MK Truck Show i co musi się wydarzyć, żeby zlot był czymś więcej niż pokazem pojazdów i muzyką w tle?

To nie bierze się z kalkulacji, to musi wyjść z serca. Bez pasji trudno stworzyć wydarzenie, które naprawdę ma klimat i sens. Pierwszy zlot był w dużej mierze spontaniczny, ale nie wziął się znikąd. To marzenie sprzed lat, do którego chyba musiałem dorosnąć. Trzeba było zebrać doświadczenie, ludzi, kontakty i odwagę, żeby powiedzieć: robimy!

Zorganizowaliśmy tamten zlot w dwa miesiące i przyjechało około 160 pojazdów, a wszystko odbyło się z pełną dokumentacją, przy współpracy ze służbami, policją, strażą, sanepidem i urzędami. Wszystko robione na poważnie, bo przy takich pojazdach i takiej liczbie ludzi nie można sobie pozwolić na przypadek. Muszę też powiedzieć, że za tym wszystkim stoi moja żona. Ja jestem takim zapalnikiem, człowiekiem od kontaktów, od telefonu, od impulsu. Ona jest tą mróweczką, która dopina szczegóły. Bez tego nie dałoby się zrobić żadnego zlotu.

Dlaczego Jurków i Kąpielisko Chorwacja? Co ta lokalizacja daje przy organizacji zlotu ciężarówek, poza samym klimatem miejsca?

Pochodzę z tej miejscowości, właściwie z tej samej ulicy, na końcu której znajduje się Chorwacja. Znam miejsce od zawsze, jeszcze zanim było kompleksem wypoczynkowo-wodnym. Jako dzieciak pracowałem tam w polu, a później powstało wyrobisko, wybierano żwir i minerały, aż w pewnym momencie pojawiła się woda z Dunajca i zaczął tworzyć się akwen. Właściciel nie chciał, żeby teren został zwykłym wyrobiskiem, więc z czasem zamienił go w miejsce rekreacyjne.

A że znam właściciela od lat, jesteśmy właściwie sąsiadami, więc rozmowa o zlocie była naturalna. W pewnym momencie padło po prostu: może zrobić tu zlot ciężarówek? Dla mnie to było zielone światło.

Organizacyjnie ten teren daje bardzo dużo. To nie jest kwadratowy parking, na którym trzeba wszystko upchnąć. To rozłożony kompleks, gdzie można sensownie ustawić pojazdy, poprowadzić ruch ludzi i przygotować przestrzeń dla wystawców, gastronomii oraz rodzin. Jest też wieżyczka widokowa. Z góry widać cały obiekt, a nocą, przy światłach ciężarówek, robi to naprawdę mocne wrażenie.

Kto ma się dobrze poczuć na MK Truck Show? Kierowcy, rodziny, mieszkańcy… da się to wszystko połączyć?

Nie chcemy zamykać tego w jednej grupie, tylko dotrzeć do każdego, kto dobrze czuje się w takim klimacie. Do kierowców, właścicieli pojazdów, rodzin, dzieci, mieszkańców regionu, fanów ciężarówek i spotterów. Bardzo zależy mi na dzieciach - chciałbym trochę przełamać myślenie, że ciężarówka to na drodze tylko „zło konieczne”. Dzieci widzą takie auta, nagrywają je telefonami, robią zdjęcia, cieszą się, kiedy kierowca zatrąbi. To fascynuje.

Chcemy tę ciekawość wykorzystać także edukacyjnie. Marzy mi się strefa, w której dzieci dowiedzą się, czym są martwe punkty, jak wygląda ciężarówka z perspektywy kierowcy i dlaczego przy takim pojeździe trzeba zachować ostrożność. Nic złego się u nas nie wydarzyło, ale wolę dmuchać na zimne bo sam działam przy straży i wiem, jak to wygląda od drugiej strony.

Taki zlot to duże pojazdy, tłum, dzieci, wystawcy... co jest dziś największym wyzwaniem w zaplanowaniu tej przestrzeni i jak radzicie sobie z bezpieczeństwem?

Największym wyzwaniem pozostaje pogodzenie różnych ludzi, charakterów i potrzeb. Na miejscu spotykają się kierowcy zawodowi, odwiedzający, rodziny z dziećmi, wystawcy oraz uczestnicy nocujący w pojazdach. Trzeba wszytko poukładać tak, żeby każdy czuł się swobodnie, ale też bezpiecznie. W ubiegłym roku dobrze sprawdził się system liderów grup. Przy zgłoszeniach wyznaczamy osobę odpowiedzialną za kilka lub kilkanaście pojazdów, to z nią właśnie omawiamy zasady, a ta przekazuje je dalej swojej ekipie. Dzięki temu, gdy pojawia się jakiś temat do rozwiązania, nie ma nerwów ani niepotrzebnych spięć tylko spokojna rozmowa.

Ważną rolę odgrywa też ochrona. Przy pierwszym zlocie bardzo dobrze dogadała się z kierowcami. Obowiązywały jasne zasady, była cisza nocna i reakcja, gdy ktoś przesadził z klaksonem albo hałasem. Nie chodziło jednak o pilnowanie ludzi jak problemu, tylko o wzajemny szacunek i dobrą komunikację. Efekt? Pierwsza edycja przebiegła bez poważnych incydentów. Dużo robią też sami kierowcy. Przyjeżdżają grupy, które znają się z innych zlotów, mają swoje środowisko i pilnują się nawzajem.

Program jest szeroki: koncerty, konkursy, pokazy 4x4, straż pożarna, ratownictwo wodne, atrakcje dla dzieci. Jak to wszystko połączyć, żeby ciężarówki nadal były sercem wydarzenia?

Trzon zawsze zostaje ten sam: ciężarówki i ludzie, którzy je kochają. Cała reszta ma to uzupełniać, a nie przykrywać. Pokazy straży pożarnej, pierwszej pomocy i ratownictwa wodnego nie są przypadkowe. Sam działam w OSP i widzę, jak ważna jest wiedza o tym, co zrobić w razie wypadku albo innego zdarzenia, bo czasem jeden telefon do służb może bardzo dużo zmienić. Chcemy połączyć zabawę z czymś pożytecznym, żeby ludzie zobaczyli, jak wygląda pierwsza pomoc, jak działają ratownicy, jak reagować, gdy dzieje się coś złego. Nie chodzi o straszenie, tylko o świadomość.

Myślimy też o młodzieży i MDP, czyli młodzieżowych drużynach pożarniczych. Widzimy, że w wielu miejscach brakuje następców, starsze pokolenie powoli odchodzi, a młodych nie zawsze przybywa. Chcemy ich wspierać, zachęcać, doposażać, pokazywać, że to ma sens.

Muzycznie też nie chcemy zamykać się w jednej szufladce. Będzie coś dla różnych grup: trochę folkloru, coś dla młodszych, disco polo, Matt Palmer. Będzie też Małgorzata Szarek, z którą zaprzyjaźniliśmy się przy okazji działań dla Fundacji Renovo. To jest osoba, która potrafi dać ludziom mnóstwo energii.

Przejdźmy do konkretów: co powinien wiedzieć kierowca, który chce przyjechać własnym zestawem? Jak się zgłosić, czy ma zapewnione miejsce na postój i jakie są koszty udziału?

Najlepiej napisać bezpośrednio do nas, przez Messengera albo WhatsAppa, mailem czasem wiadomości do nas nie docierają. Po zgłoszeniu wysyłamy informacje i numer wjazdowy. Kontrolujemy liczbę pojazdów, bo miejsce nie jest z gumy- chcemy, żeby każdy miał swobodę, żeby nikt nikogo nie zastawiał i żeby między samochodami nie było ciasno. Obstawiamy, że rozsądna liczba to około 450 pojazdów, i na tydzień przed zlotem jesteśmy już bardzo blisko tej granicy.

Za udział kierowca zapłaci 200 zł, ale za cały trzydniowy pobyt, nie za dzień -mamy w tym prąd, prysznice i toalety, i to nie są prysznice w kontenerach, tylko normalne, wykafelkowane zaplecze. Do tego szykujemy mały prezent-niespodziankę dla kierowców. Jedno trzeba mieć swoje - przedłużacz, żeby podłączyć się do prądu. Jeśli pogoda pozwoli, dorzucimy jeszcze baseny, bez żadnych dodatkowych opłat, a głodny nikt nie zostanie, bo na miejscu jest restauracja i bary.

Strefa wystawców bywa różnie odbierana: czasem jest tylko tłem, a czasem daje uczestnikom coś praktycznego. Jak ma wyglądać podczas MK Truck Show?

Stawiamy przede wszystkim na firmy związane z motoryzacją, transportem ciężkim, tuningiem, akcesoriami i wyposażeniem. To jest naturalne, bo to jest nasze środowisko. Z wieloma firmami znamy się od lat, czasem bardziej przyjacielsko niż zawodowo.

Na pierwszym zlocie mocno obecne były firmy z okolicy, z Małopolski. Teraz odzew jest większy i przyjeżdżają już firmy z różnych części Polski. To pokazuje, że wydarzenie zaczyna być zauważalne szerzej. Nie chcemy jednak, żeby wystawcy byli tylko tłem albo logo przy scenie. Na takim zlocie firma może realnie spotkać się z ludźmi, którzy interesują się ciężarówkami: z kierowcami, właścicielami pojazdów, osobami, które doposażają auta, dbają o detale, pytają o konkretne rozwiązania.

Myślimy też o gościach, którzy nie są kierowcami. Będą rodziny, dzieci, mieszkańcy i odwiedzający, więc potrzebne są również stoiska i atrakcje, które uzupełnią wydarzenie z tej strony. Chcemy, żeby strefa wystawców była częścią zlotu, a nie dodatkiem postawionym obok.

Tegoroczna edycja ma wspierać Fundację Renovo. Dlaczego właśnie ten cel i jak chcecie pokazać uczestnikom charytatywny wymiar zlotu?


Z Fundacją zetknęliśmy się na początku roku przy okazji Renovo Festu. Poprosili nas o wsparcie organizacyjne, więc pomogliśmy. Bez kalkulowania, co będziemy z tego mieć.

Renovo pomaga osobom w trudnej sytuacji życiowej, chorym oraz ubogim, między innymi poprzez remontowanie i budowę domów. My włączyliśmy się tam, gdzie mogliśmy pomóc najbardziej konkretnie: przy wykończeniu, umeblowaniu i doposażeniu. Z czasem zobaczyliśmy, że taka pomoc nie kończy się na jednej akcji. Wraca w relacjach, kontaktach i ludziach, którzy sami chcą się zaangażować. Dlatego nie chcemy, żeby MK Truck Show było tylko zlotem, po którym każdy wsiada do auta i wraca do domu. Jeśli przy okazji tego wydarzenia możemy dołożyć cegiełkę do konkretnej pomocy, to cały zlot ma dla nas większy sens.

Jak chcecie rozwijać MK Truck Show w kolejnych latach: jako lokalny zlot z mocnym klimatem czy wydarzenie, które na stałe wpisze się w kalendarz truckerski w Polsce?

Nie chcę zamykać tego w żadnej szufladce czy kopiować innych wydarzeń, tylko robić coś po swojemu - trochę spontanicznie, ale z głową. Taki zlot rozwija się też dzięki uczestnikom. Można wiele zaplanować wcześniej, ale dopiero na miejscu widać, co ludzie wnoszą, co działa, co warto rozwinąć. Trzeba mieć otwartość, ale też trzymać rękę na pulsie, żeby nie pójść w stronę, która komuś zaszkodzi albo rozbije klimat.

Myślimy o kolejnych inicjatywach. Mamy pomysł mniejszego, ale bardzo ciekawego zlotu w Zakopanem, nie chcę jednak za dużo obiecywać, dopóki wszystko nie będzie dopięte. Marzeń nam nie brakuje, wolimy jednak, żeby kolejne edycje i konkretne działania mówiły za nas, a nie same zapowiedzi.

Jak plany przełożą się na tegoroczną edycję MK Truck Show? Pełny program wydarzenia publikujemy poniżej.

Formularz zgłoszeniowy Mk Truck Show 2026 🚛

Szczegóły MK Truck Show 👉



Do ulubionych
FIRMOWY SPOTLIGHT
PST OST SPED SP. Z O.O.


NAJNOWSZE WIADOMOŚCI

NASZE WYWIADY, OPINIE i RELACJE

Photo by Josh Hild from Pexels