Historia jest prosta: pierwsze prototypy zbudowano w latach 2013–2014. W 2015 r. ruszyła seria, a w listopadzie 2025 r. z warsztatu wyjechała cysterna numer 200. Bez fanfar, po prostu kolejny egzemplarz, który ma pracować na co dzień, a nie błyszczeć na wystawach. Co ciekawe, konstrukcja wcale nie jest „składana z tego, co było pod ręką”. Aluminiowy zbiornik przyjeżdża z Niemiec, reszta dzieje się już na miejscu: spawanie rurociągów, montaż elementów wsporczych, lakierowanie i pełne uzbrojenie od osi i zawieszenia, przez hamulce i pneumatykę, aż po finalne wyposażenie. Każda sztuka ma 40 m³ pojemności i pięć komór, a do pracy dopuszczają ją inspektorzy TDT. Dlaczego firma robi to sama? Tu zaczyna się najciekawsze. Montaż we własnym warsztacie oznacza niższy koszt zakupu zestawu o porównywalnej jakości, pełną kontrolę nad wyposażeniem oraz idealne dopasowanie do potrzeb floty. Efekt: ORLEN Transport opiera dziś działalność głównie na cysternach własnej produkcji.
Ciekawostką jest to, że pierwsza wyprodukowana cysterna ma dziś około 2,5 mln kilometrów przebiegu i nadal pracuje w regularnym ruchu, wymagając jedynie standardowych wymian eksploatacyjnych
A sama uroczystość związana z jubileuszową, dwusetną sztuką? Była, oczywiście. Uhonorowano pracowników, wręczono dyplomy jednak z punktu widzenia rynku najważniejsze jest co innego: w Polsce powstaje sprzęt, który realnie działa w ciężkiej codziennej robocie i pomaga przewozić ponad 12 mln m³ paliw rocznie. Dwieście cystern to więc nie okrągła liczba „do gabloty”, ale dowód, że własny zakład produkcyjny może stać się jednym z filarów przewagi operacyjnej.
Utworzona: 2025-12-22
