
Film na YouTube pokazuje jak karkołomne było to przedsięwzięcie. Zanim rowerzysta wykonał pomyślnie spektakularny skok o długości ośmiu metrów, musiał odbyć wiele prób, ciągnięty przez auto osobowe dla osiągnięcia odpowiedniej prędkości jazdy. Trzymał linkę holowniczą w dłoniach, by odrzucić ją we właściwej chwili. Ta jednak długo nie chciała nadejść.

Ze względów bezpieczeństwa na tyle samochodu umieszczono ekran, sprzężony z elektroniką, pokazujący - podobnie jak sygnalizacja świetlna na skrzyżowaniach - czy skok jest możliwy do wykonania. Nieudanych prób było wiele, co bohater wydarzenia musiał udźwignąć mentalnie. Ciągle jednak nie tracił wiary, że arcytrudny skok jest w jego zasięgu. W końcu dopiął swego, przesuwając po raz kolejny granice ludzkich możliwości.
Źródło: Red Bull, YouTube
Fot. Red Bull, screeny YouTube
