
Wspaniale jest obserwować ten rozwój oraz to, jak firmy transportowe doceniają korzyści płynące z wykorzystania elektrycznych ciężarówek w codziennej działalności. Pojazdy te ograniczają emisję spalin i zapewniają kierowcom wygodniejsze i cichsze środowisko pracy. Mimo to wszyscy wiemy, że przejście na napęd elektryczny postępuje zdecydowanie zbyt wolno. Brakuje nam warunków rynkowych, które sprawiłyby, że dekarbonizacja transportu byłaby opłacalna dla wszystkich firm transportowych. To musi się zmienić, jeśli chcemy zobaczyć więcej elektrycznych ciężarówek na drogach
przekonuje Roger Alm, prezes Volvo Trucks.

Największymi rynkami zbytu dla elektrycznych ciężarówek Volvo są Niemcy, Holandia, Norwegia, Szwecja i Stany Zjednoczone. Oferta obejmuje osiem modeli, które zaspokajają potrzeby w szerokim zakresie zastosowań – od dystrybucji miejskiej i gospodarki odpadami po transport regionalny i budownictwo. Są to: FL Electric, FE Electric, FM Electric, FM Low Entry, FMX Electric, FH Electric, FH Aero Electric i VNR Electric.
W ciągu sześciu lat elektryfikacji firma zdobyła bogate doświadczenie w optymalizacji wykorzystania energii elektrycznej, ładowania i serwisowania pojazdów. W 2026 r. marka planuje wprowadzić na rynek elektryka dużej ładowności o zasięgu do 600 km na jednym ładowaniu. Strategia Volvo Trucks w zakresie dekarbonizacji obejmuje samochody ciężarowe z napędem akumulatorowym i elektrycznym na ogniwa paliwowe, a także silniki spalinowe zasilane paliwami odnawialnymi, takimi jak biogaz i wodór.

Źródło: Volvo Trucks
