Nieterminowe płatności w transporcie nie są nowym problemem. Zmienia się jednak ich ciężar finansowy. W badaniu przeprowadzonym we wrześniu 2026 r. 92 proc. przewoźników wskazało, że ich klienci regulują zobowiązania już po terminie płatności wskazanym na fakturze. Najczęściej pieniądze wpływają do 14 dni po terminie (31 proc. wskazań) albo do miesiąca (również 31 proc. respondentów). Co dziesiąta firma czeka na zapłatę dwa miesiące lub dłużej.
Odsetek firm otrzymujących płatności po terminie wzrósł tylko nieznacznie: rok wcześniej wynosił 90 proc. Zmieniła się natomiast wartość kapitału, który jest „zamrożony” w nieopłaconych fakturach: mediana wzrosła z 75,5 tys. zł w 2025 r. do 90 tys. zł obecnie.
Przewoźnik musi zapłacić za paliwo, wynagrodzenia kierowców, opłaty drogowe czy serwis samochodów, zanim sam otrzyma pieniądze za wykonaną usługę. Jeśli faktura nie jest regulowana w terminie, to właśnie firma transportowa finansuje tę lukę z własnego kapitału. Przy 90 tys. zł zamrożonych należności nawet kilkutygodniowe opóźnienie może istotnie ograniczyć finansową przestrzeń do realizowania kolejnych przewozów. W branży działającej pod silną presją kosztową i marżową nie ma dużego marginesu na takie przestoje w obiegu pieniądza mówi Piotr Taras, dyrektor ds. finansowania biznesu w Bibby Financial Services Polska.
Prawie połowa firm z zaległymi fakturami czeka na ponad 100 tys. zł
Skala problemu jest jeszcze lepiej widoczna, gdy spojrzeć na rozkład niezapłaconych należności. Wśród firm, które mają środki zamrożone w fakturach i podały ich wartość, 23,3 proc. wskazuje kwotę do 50 tys. zł, a po blisko 29 proc. od 51 do 100 tys. zł oraz od 101 do 250 tys. zł. Kolejne 14,4 proc. ma w niezapłaconych fakturach od 251 do 500 tys. zł, a 4,5 proc. ponad pół miliona złotych. Oznacza to, że niemal połowa badanych z tej grupy ma zamrożone ponad 100 tys. zł, a blisko co piąta - ponad 250 tys. zł.Takich środków przedsiębiorstwo nie może w tym czasie przeznaczyć na bieżące koszty, spłatę zobowiązań ani rozwój. W praktyce opóźniona faktura staje się więc nieformalnym finansowaniem udzielanym kontrahentowi przez przewoźnika - mimo że to przewoźnik wcześniej poniósł wszystkie koszty wykonania usługi.
Problem zamrożonych środków w transporcie nie kończy się na oczekiwaniu na przelew. Im więcej pieniędzy pozostaje w niezapłaconych fakturach, tym większą lukę firma musi w tym czasie finansować z innych źródeł. A luka się powiększa. Przy 90 tys. zł mediany środków zamrożonych w fakturach kolejne zlecenie oznacza konieczność wyłożenia następnych pieniędzy przed odzyskaniem należności za wcześniejsze kursy komentuje Katarzyna Pydych, socjolog, badacz rynku i opinii firm, CEO & Founder Keralla Research Instytut Badań Opinii Firm i Przedsiębiorców.
Firma wykłada pieniądze dziś, klient płaci później
Specyfika transportu dodatkowo wzmacnia konsekwencje opóźnień. Znaczną część kosztów zlecenia trzeba ponieść natychmiast: zatankować pojazd, zapłacić kierowcy, pokryć opłaty drogowe czy koszty eksploatacyjne. Przychód pojawia się dopiero później, zgodnie z terminem zapisanym na fakturze, a w przypadku zdecydowanej większości badanych jeszcze później.W efekcie pieniądze zapisane jako należność w księgach nie są gotówką, którą przedsiębiorca może wykorzystać. Im większa skala działalności i liczba równocześnie realizowanych przewozów, tym więcej kapitału trzeba zaangażować, zanim zapłacą klienci.
W transporcie zarządzanie należnościami jest bezpośrednio związane ze zdolnością firmy do prowadzenia biznesu. Rozwiązania takie jak faktoring pozwalają skrócić czas między wystawieniem faktury a dostępem do środków i nie uzależniać kolejnych przewozów od tego, kiedy kontrahent zdecyduje się zapłacić. Chodzi przede wszystkim o przewidywalność - żeby przedsiębiorca wiedział, jakim kapitałem dysponuje i mógł na tej podstawie planować działalność dodaje Piotr Taras.Źródło: Bibby Financial Services
