Josephs.Scot

Czy dojdzie do paraliżu europejskich rynków?
Utworzona: 2022-05-14

W związku z wejściem w życie zmian w ramach Pakietu Mobilności jest to niezbędny dokument pozwalający na realizację międzynarodowych przewozów ładunków. Brak przewoźników grozi załamaniem na rynku transportowym w Europie, wzrostem cen o nawet 20 proc. i zerwaniem płynności dostaw.  
 

REKLAMA
Done! Deliveries polska spółka spedycyjna obsługująca transport lekki do 3,5t, współpracująca z 5 tys. firm przewozowych, przeprowadziła wewnętrzne badanie na grupie kilkuset przewoźników. Na jego podstawie szacuje się, że co dziesiąty przewoźnik nie ma zamiaru podjąć działań związanych z wyrobieniem licencji wspólnotowej i po 21 maja przebranżowi się lub zawiesi działalność całkowicie rezygnując ze świadczenia przewozów międzynarodowych. Około 33 proc. przewoźników jest w trakcie procedury uzyskania niezbędnych uprawnień, ale ponieważ zostawili formalności „na ostatnią chwilę” - nie zdążą z wyrobieniem wszystkich dokumentów, co w efekcie wyłączy ich z możliwości wykonywania zawodu na kilka tygodni, a nawet miesięcy. 

Polscy przewoźnicy i kierowcy są filarem nie tylko krajowej gospodarki, ale przede wszystkim europejskiej – odpowiadają za ponad 30 proc. przewozów międzynarodowych w Europie. Przewoźników można podzielić na dwa obozy: transport ciężki (powyżej 3,5t) oraz transport lekki (do 3,5t). W Polsce działa około 10 tys. firm przewozowych zajmujących się lekkim transportem międzynarodowym. Zatrudniając ponad 80 tys. osób, sektor ten jest wielkościowo porównywalny do branży górniczej. Szacuje się, że dziennie w Europie realizowanych jest około 600 tys. do miliona lekkich przewozów (transportem do 3,5t). Po 21 maja te dostawy będą zagrożone, paraliżując jeszcze bardziej połamane przez pandemię łańcuchy dostaw mówi Damian Misiek, Prezes Done! Deliveries.
Pakiet Mobilności to trzy akty prawne wydane przez Parlament Europejski i Radę Europy w lipcu 2020 r. Dla przewoźników wykorzystujących auta do 3,5 tony (DMC) szczególnie ważne zmiany będą wprowadzone 20 maja 2022 r. Nowe przepisy zrównają ich pod względem prawnym z kierowcami ciężarówek oraz wymuszają konieczność wyrobienia dodatkowych dokumentów, przede wszystkim licencji wspólnotowej. Choć ujednolicenie zasad funkcjonowania ciężkiego i lekkiego transportu ma na celu uporządkowanie branży transportowej, wiąże się z zagrożeniami. Przewoźnicy operujący na autach do 3,5t nie musieli posiadać dodatkowych licencji na realizację szybkich transportów przez co stanowili bufor dla całego systemu logistycznego, zapewniając jego stabilność. Zapotrzebowanie na tego rodzaju przewozy wzrosło szczególnie w ostatnich miesiącach, kiedy w wyniku pandemii i sytuacji na Ukrainie wiele łańcuchów dostaw zostało przerwanych, a firmy i producenci w różnych regionach Europy zostali zmuszeni do zmiany dotychczasowych dostawców. Ekspresowe, zamawiane praktycznie z dnia na dzień transporty zapewniały ciągłość funkcjonowania wielu przedsiębiorstwom, które straciły rynki zbytu lub musiały szybko dostarczyć ładunek od nowych dostawców. Po 21 maja b.r. niedobór przewoźników, spowoduje jeszcze większe luki w dostawach i będzie realnym zagrożeniem dla wielu biznesów importujących lub eksportujących swoje produkty. Może to oznaczać przerwy w działaniu wielu linii produkcyjnych, czego efektem będzie niedobór produktów takich jak: elektronika, samochody, sprzęt RTV i AGD, a nawet wielu towarów pierwszej potrzeby. Niedobory te dotkną szczególnie kraje, które od lata intensywnie korzystają z usług polskich przewoźników takie jak: Niemcy, Francja czy Wielka Brytania. Skutki zmian będą odczuwalne przez konsumentów przez wiele miesięcy. 
 
Według naszych szacunków ceny za transport spotowy i ekspresowy mogą wzrosnąć po 21 maja o 15 do 20 proc. do tego należy doliczyć naturalny wzrost cen za usługi, który jest wynikiem wzrostu wynagrodzeń kierowców, obciążeń fiskalnych czy cen paliw.  Zamieszanie na rynku transportu lekkiego naturalnie wykorzystają firmy zajmujące się transportem ciężkim - podnosząc ceny (które w ostatnich miesiącach już wzrosły o 20-30 proc.). Warto jednak pamiętać, że wprowadzenie Pakietu Mobilności i zmiana „reguł” w branży może być także szansą rozwoju dla firm posiadających wymagane uprawnienia i przygotowanych finansowo na rozwój swojej floty. Po okresie przejściowym przewidujemy częściową konsolidację rynku – obecnie średnia wielkość floty wśród naszych przewoźników to 8 samochodów, wskutek zmian zapewne wzrośnie udział firm z większą flotą, a zredukuje się z mniejszą mówi Damian Misiek, Prezes Done! Deliveries.
Sposobem na zminimalizowanie zagrożeń i ekonomicznych konsekwencji, jakie może wprowadzić niedobór przewoźników z odpowiednimi uprawnieniami, jest wsparcie przedstawicieli tego segmentu rynku w uzyskaniu licencji. Konieczne jest zaproponowanie oddolnych (inicjowanych przez firmy spedycyjne) jak i systemowych działań, które pomogą przewoźnikom przejść trudny czas wdrożenia i częściowo odrobić konieczne wydatki. Koszt uzyskania samej licencji to 4-8 tys. złotych, bez doliczania dodatkowych dokumentów takich jak certyfikat kompetencji zawodowych i wypisy z licencji. Wydatki rosną wraz z liczbą posiadanych samochodów, przy 5 pojazdach jest to ponad 10 000 zł. Done! Deliveries podjął szereg kroków, które mają pomóc przewoźnikom zminimalizować stratę, są to min. karty paliwowe, rabaty na części samochodowe czy gwarancja zleceń na 15 tys. km miesięcznie.  
 
Nawet jeśli uda się zwiększyć procent przewoźników, którzy pozostaną w branży, na wyrobienie licencji wspólnotowej już teraz czeka się około 4 tyg. W przypadku zatrudnienia przez przewoźników kierowców spoza EU (np. obywateli Ukrainy), oprócz licencji wspólnotowej niezbędne jest także wyrobienie dla nich świadectw kierowcy. Wniosek o ten dokument kierowca może złożyć w chwili, kiedy przewoźnik już posiada licencję, a czas oczekiwania na jego otrzymanie to kolejne 3-4 tygodnie.  Oznacza to, że taka firma przewozowa będzie mogła wznowić międzynarodową działalność dopiero w okolicach lipca. 
 
Źródło: Done! Deliveries
Do ulubionych
Photo by Josh Hild from Pexels