REKLAMA

Co w rodzinie to nie zginie...
Utworzona: 2021-09-13

Kierowca polskiej ciężarówki podczas rzekomego odpoczynku wkładał do tachografu kartę swojego ojca i jeździł dalej. W skrajnym przypadku czas jazdy dziennej wyniósł 15 godz. i 28 min.

Do ujawnienia nieprawidłowości doszło kilka dni temu na DK 24 koło Wierzbna. Tam patrol ITD z Gorzowa Wielkopolskiego zatrzymał do rutynowej kontroli ciężarówkę, którą wykonywano krajowy transport drogowy. Inspektorzy stwierdzili, że kierowca posługiwał się dwoma kartami kierowcy. Ich uwagę zwrócił także fakt, że obie karty wydano na to samo nazwisko. Ustalono, że jedna z kart należy do jego ojca, który z niej nie korzysta. Stwierdzono kilka przypadków używania przez kierowcę karty swojego ojca. Gdy kończył się jego dozwolony czas pracy, wyjmował swoją kartę z tachografu i wkładał do niego drugą, na której dalej prowadził pojazd.

Za stwierdzone naruszenie inspektorzy ukarali kierowcę mandatem. Oprócz tego zatrzymali kartę kierowcy, którą nielegalnie posługiwał się kontrolowany szofer. Zostanie przesłana do Państwowej Wytwórni Papierów Wartościowych. Odpowiedzialność finansowa grozi również pracodawcy. Wobec przewoźnika zostało wszczęte postępowanie administracyjne.


Kolejny przypadek kierowcy, jeżdżącego ponad miarę, ujawnili dolnośląscy inspektorzy. Na krajowej „trójce” w Radomierzu (powiat karkonoski), patrol ITD zatrzymał do rutynowej kontroli zestaw należący do polskiej firmy transportowej. Kierowca wykonywał krajowy transport drogowy rzeczy. Funkcjonariusze ujawnili, że kierowca prowadził ciężarówkę bez zalogowanej karty w tachografie. Mężczyzna nie rejestrował swojego czasu pracy, ponieważ – jak sam stwierdził – gdyby jechał na karcie, to zabrakłoby mu czasu na powrót do domu. Kontrola zapisów z karty i tachografu ujawniła, że kontrolowany szofer przekroczył dzienny czas prowadzenia pojazdu o 10 godz. i 22 min. Najdłuższy jego odpoczynek wynosił zaledwie 2 godz. i 44 min.

Jak się okazało czas pracy kierowcy nie był jedyną nieprawidłowością. Sporo do życzenia pozostawiał również stan techniczny naczepy. Jedna z opon na drugiej osi miejscami nie miała już bieżnika. Oprócz tego z pojazdu wyciekały płyny eksploatacyjne.

Kontrola zakończyła się dla kierowcy mandatami i zakazem dalszej jazdy do momentu odebrania właściwego odpoczynku dobowego. Właściciel naczepy pożegnał się tymczasowo z jej dowodem rejestracyjnym. Za naruszenia kara pieniężna grozi przewoźnikowi oraz zarządzającemu transportem w firmie. Wobec nich wszczęto postępowania administracyjne.

Źródło: GITD
Do ulubionych
Photo by Josh Hild from Pexels