REKLAMA

ARTYKUŁ SPONSOROWANY

Przetrwają Ci, którzy szukają zysków, nie oszczędności
Utworzona: 2020-05-18

Brexit, zaostrzenie relacji Chin i USA oraz coraz niższe PKB w EU. Pandemia i związane z nią ograniczenia są tylko wisienką na torcie zmartwień branży. Koszty oszczędzania na każdym kroku jeszcze nigdy nie były tak wysokie.

Branża transportowa jest w trudnej sytuacji. Przewóz osób został zdewastowany. Transport międzynarodowy – zdziesiątkowany. Wielu przedsiębiorców myśli o zawieszeniu działalności, lecz nie każdy może to zrobić. Przerwanie łańcucha dostaw pogrąży kraj w chaosie.

Nie mówimy już o zapaści, a raczej o klęsce żywiołowej. To prawda, że jeszcze miesiąc temu nikt nie był w stanie określić skali tragedii, jaka spotka branżę. Nikt nie był przygotowany na najgorsze. Niestety, jest też druga strona medalu, o której wiedzieli wszyscy.

Oszczędność ponad wszystkim


Mikroskopijne marże, kilometrówki dla kierowców zamiast stałych wynagrodzeń i szukanie oszczędności gdzie się da – oto plagi transportu. W sytuacji gdy wszyscy przestrzegają tych samych standardów i wytycznych, posiadają mniej lub bardziej porównywalne koszty stałe, jak inaczej można konkurować? Lepiej przecież zarabiać mniej, niż wcale.

Taka tendencja nie wpływa jednak dobrze na rezerwy finansowe. Mówiąc wprost, ciężko je budować, gdy zysk tylko minimalnie przekracza bieżące wydatki firmy. Jest to oczywiście lekkie przejaskrawienie sytuacji, ale czy aż tak dalekie od prawdy?

Okoliczności są wyjątkowe


W czasie pandemii zasady gry się zmieniają. Branża zaczyna się zapadać, a przewoźnicy czekają na reakcje i wsparcie rządu. Niestety, obecnie mowa jedynie o prolongatach i przesunięciu zobowiązań w czasie. Idealny wyjściem byłoby czasowe zwolnienie z podatku PIT, CIT i VAT lub doraźne dofinansowanie. Musimy walczyć o płynność finansową w czasie pandemii, a nie tylko o przyszłość po koronawirusie. Pomoc jest potrzebna tu i teraz.

To gorzka ironia, jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że według BIK, aż 9 proc. przedsiębiorstw ma problem z terminowym opłacaniem rat i zobowiązań. O ile do tej pory terminy były naginane do granic możliwości, to Covid-19 dodatkowo „przedłużył” czas oczekiwania na spłatę zobowiązań średnio o dwa tygodnie.

Nie możemy bezczynnie czekać


Tego kryzysu nie da się wziąć na przeczekanie. Potrzebne są szybkie i drastyczne zmiany. Należy szukać możliwości i potencjału na zwiększenia obrotów. W teorii, w dobie izolacji, boomu zakupów przez Internet i konieczności wewnątrz krajowego przewozu towarów, nie powinno być problemu ze zleceniami. W nieco dłuższej perspektywie, receptą na epidemię mogą być nowo powstające gałęzie gospodarki. W praktyce jednak, adaptacja wiąże się z ryzykiem i kosztami. Na szczęście, tak samo jak do tej pory, branża może liczyć na pomoc faktoringu.

Znany pomysł, lepsze wykonanie


O ile sama idea faktoringu jest dobrze znana przedsiębiorcom, o tyle w dobie szybkich działań, czas realizacji usługi jeszcze bardziej zyskał na znaczeniu. Standardem jest już możliwość składania wniosku online. Przyszłością branży jest częściowo zautomatyzowany proces przyznawania decyzji o finansowaniu. Takie podejście pozwala przyspieszyć cały proces. Przykładowo Finea wydaje decyzję o przyznaniu finansowania w ciągu 15 minut. Tak krótki czas oczekiwania pozwala nam sprawnie planować działania.

Co istotne, należy pamiętać, że faktoring zyskuje na znaczeniu z jeszcze jednego powodu – nie wiąże się ze stałymi kosztami. Korzystanie z niego nie wiąże się z opłatą abonamentową. Koszt usługi wynosi od 2% wartości faktury.


Sceptycy powiedzą, że nie są to najtańsze warunki na rynku. Nie zmienia to jednak faktu, że w tym sektorze jest to najsprawniej przeprowadzany proces finansowania, co gwarantuje natychmiastową pomoc. Nie trzeba dodawać, że część branży już dostrzegła szansę w tej ofercie. Finea podaje, że 71% wszystkich nowych uruchomień z kwietnia stanowiły te z branży transportowej. Pytanie brzmi, czy fundusze z faktoringu, są przeznaczane na doraźne działania i szukanie oszczędności, czy na adaptację.

Czas wykorzystać szansę


Faktoring jako narzędzie, dobrze wpisuje się w zmianę optyki, której wymaga branża. Musimy się przestawić z trybu oszczędzania na wszystkim, na szukanie dodatkowych źródeł dochodu. Konieczne są szybkie i zdecydowane kroki, a faktoring może pomóc w ich sfinansowaniu. W obecnej sytuacji, bardziej ryzykowny jest brak działań, niż szukanie nowych rozwiązań.

Przed nami czas wielkich trudności, ale jest iskierka nadziei – ukryty potencjał. Jego dostrzeżenie i wykorzystanie może być jednak trudne. Szczęściem w nieszczęściu jest fakt, że mamy coraz mniej do stracenia. Dobrą wiadomością jest jednak to, że faktor nie ocenia naszej kondycji finansowej, a kondycję naszego kontrahenta, więc wszyscy mamy szanse na wykorzystanie sytuacji. Pozostaje nam tylko podjąć działania i trzymać kciuki – nie tylko za własną branżę, lecz za ogólny stan gospodarki.
Advertisement
Do ulubionych

Fotografie


Photo by Josh Hild from Pexels