REKLAMA
Kancelaria Prawna Iuridica

Kierowco strzeż się. Straż miejska sprawdzi nacisk osi
Utworzona: 2020-02-11

W marcu 2019 roku Polska przegrała spór z Komisją Europejską przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej w Luksemburgu. Zgodnie z tym wyrokiem wszystkie drogi publiczne w Polsce powinny dopuszczać ruch ciężarówek o nacisku pojedynczej osi napędowej do 11,5 tony. Ministerstwo Infrastruktury ma jednak inny plan.

REKLAMA

Zamiast zezwoleń – zakaz poruszania się

Aktualny system zezwoleń kategorii I nie tylko okazał się fiaskiem – chyba nikt ich nie kupuje, ale dodatkowo został uznany za sprzeczny z prawem unijnym. Teoretycznie wszystkie drogi w Polsce powinny umożliwiać poruszanie się pojazdem o nacisku osi 11,5 tony, ale w praktyce Ministerstwo chcę umożliwić zarządcom dróg oraz samorządom ograniczenie poruszania się takimi pojazdami poprzez subiektywne i autorytatywne ustawianie znaków drogowych. Co ciekawe, nie przewidziano jakiegokolwiek środka odwoławczego, więc jeśli „zarząd dróg w Pcimiu” podejmie decyzję, że ogranicza nacisk osi na swojej drodze, to nawet Prezydent nie będzie miał nic do powiedzenia.

TSUE wprost wskazał, że ograniczenie nośności dróg jest możliwe jedynie w wyjątkowych sytuacjach. Wg polskiego Ministerstwa owa wyjątkowość to m.in.
1. obszar w ramach ochrony przyrody
2. lasy
3. centra miast
4. szkoły podstawowe (ale nie przedszkola, czy szkoły średnie)
5. uzdrowiska
6. obszary chronione prawem wodnym
7. szpitale
8. zabytki
9. Pomniki Zagłady
10. obiekty budowlane dla których nacisk osi powyżej 8 ton może być szkodliwy
11. obszar górniczy
12. obszary zagrożona ruchami masowymi ziemi
13. droga alternatywna dla autostrady.

Wśród rozsądnych propozycji jak chociażby zabytki lub osuwiska (trudno oczekiwać, aby przez Rynek Główny w Krakowie przebiegał szlak komunikacyjny), pojawiły się także tak niezrozumiałe propozycje jak szkoły lub szpital. Rozsądnym byłoby ograniczenie prędkości w sąsiedztwie tych instytucji, aby chronić dzieci oraz chorych, jednakże ograniczanie nacisku osi to nic więcej jak tylko przekazanie pełnej decyzyjności samorządom.

Planowanie trasy niemożliwe do wykonania

Aktualny stan prawny (dwa rozporządzenia wskazujące odcinki dróg o obniżonym nacisku osi) choć sprzeczne z prawem unijnym, przynajmniej dają możliwość zapoznania się z siecią dróg oraz zaplanowanie trasy przejazdu. W sytuacji gdy lokalni zarządcy oraz włodarze, będą mogli po prostu ustawić znak drogowy, żaden spedytor nie będzie w stanie zaplanować trasy. Jeśli kierowca zignoruje ustawiony znak zakazu poruszania się pojazdem o nacisku osi większym niż np. 8 ton, konsekwencje spadną na… szefa.

Kierowcy poza prawem

Nie narażając się na krytykę wśród kierowców trzeba uczciwie powiedzieć, że proponowane znaki zakazu będą jedynymi za które pełną, bezwarunkową (bo administracyjną) odpowiedzialność będzie ponosił posiadacz pojazdu. Z kolei kierowca, który z pełną premedytacją zignoruje znak, nie otrzyma nawet mandatu. Nie miejcie mi za złe drodzy kierowcy – ale sami przyznajcie – paranoja i bezprawie.

Kary – wzrost i potrójne karanie

Nie wchodząc w szczegóły - wraz z kolejną nowelizacją Ministerstwo proponuje nowe, dodatkowe oraz oczywiście wyższe kary. Do 2018 roku za przeciążenie pojazdów groziła tylko jedna kara z ustawy o ruchu drogowym w kwocie maksymalnej 15 000 zł. Od 2018 roku przewoźnik (bo przewóz na potrzeby własne nie podlega pod te kary) za przekroczenie masy całkowitej, szerokości lub długości otrzyma kolejne, dodatkowe kary z ustawy o transporcie drogowym. Teraz, gdy projektowane są nowe kary w ustawie o drogach publicznych, nikt nie próbuje sprzężyć ich z już obowiązującymi przepisami – po prostu dodaje się nowe kary. Czyli już łącznie 3.

Straż miejska bez fotoradarów, ale za to z wagami

Chyba największym zaskoczeniem jest propozycja, aby Straż Gminna (miejska) mogła kontrolować i nakładać kary za przekroczenie nacisków osi. Z pełnym szacunkiem dla tej formacji, ale lista organów państwowych umocowanych do kontroli drogowych i tak jest już długa. Dodawanie nowej – nie związanej z transportem drogowym, organizacji, tylko zwiększy rozbieżności w stosowaniu przepisów w Polsce. Już teraz są znane ogromne różnice pomiędzy stosowaniem ustaw przez Inspekcje Transportu Drogowego a np. celników na granicy.

Konsultacja publiczne

W połowie stycznia 2020 roku wybrane stowarzyszenia oraz przedstawiciele samorządów, drogowców oraz izb gospodarczych wypowiedziały się na temat tego projektu. Nie są znane jeszcze wszystkie opinie, ale śmiało można przewidzieć, że większość będzie druzgocząca dla projektu. Ministerstwo nie bierze bowiem pod uwagę, iż poza standardowymi „tirami” po polskich drogach poruszają się także pojazdy nienormatywne przewożące ładunki niepodzielne (tzw. gabaryty) oraz pojazdy specjalne – np. żurawie samochodowe lub pompy do betonu. Dlatego strona społeczna negatywnie ocenia np. powszechny zakaz poruszania się pojazdami o nacisku osi powyżej 8 ton na drogach gruntowych. Doprowadzi to do sytuacji w której śmieciarka, wóz asenizacyjny, dźwig lub pompa do betonu nie dojdzie (legalnie) na budowy domów, fabryk i innych inwestycji użyteczności publicznej.

Autor: Łukasz Chwalczuk - wspólnik w Kancelarii Prawnej Iuridica, prezes zarządu OSPTN, ESTA Europe Board Memeber
Do ulubionych Kancelaria Prawna Iuridica