REKLAMA
Kancelaria transportowa ITD-PIP

Doba niejedno ma imię
Utworzona: 2019-11-09

Każdy z branży pamięta moment, kiedy transport zelektryzowała zmiana taryfikatorów dotyczących naruszeń reguł czasu pracy, odpoczynków. Najbardziej medialnym przepisem stał się art. 21 Ustawy o czasie pracy kierowców, czyli ograniczenie czasu pracy w DOBIE ze względu na porę nocną.

O ile o samym przepisie można znaleźć wiele publikacji, to dość pobieżnie w każdej z nich autorzy odnoszą się do definicji DOBY.

„Doba kierowcy”, „okres dobowy”, „cykl jazdy dobowej”, „praca dobowa” – to tylko niektóre sformułowania krążące w opracowaniach a tym samym w języku potocznym, podczas szkoleń czy analiz prawnych. Ciągłe teoretyzowanie, oderwanie przepisów od życia codziennego kierowcy
spowodowało, że obecnie można znaleźć poważne artykuły o 8-9 dobach w tygodniu, czy „dwóch rozpoczętych dobach w poniedziałek”.

A przecież tak ogólne pojęcie jak DOBA w kontekście pracy czy rozliczania pracownika jest ogólnie przyjęte od kilkudziesięciu lat. Oderwijmy się na chwilę od branży transportowej i spróbujmy zrozumieć pojęcie „doby” dla pracownika biurowego, który rozpoczyna swoją pracę codziennie (w kolejnych dobach) o konkretnej godzinie, np. o 8:00. Podobnie pracownik produkcyjny – pracuje przez 5 lub 6 dni w tygodniu rozpoczynając codziennie pracę o tej samej porze. Doba takich pracowników trwa zatem od np. 8:00 do 8:00 dnia następnego. Jeśli rozpoczynamy pracę w poniedziałek o 7:00, to nasze doby układają się w tym tygodniu dokładnie w taki sposób: 7:00-7:00, 7:00-7:00, itd. komentuje Mariusz Hendzel, ekspert Kancelarii Transportowej ITD-PIP.

Nie jest również niczym dziwnym (tam, gdzie ciągłość produkcji tego wymaga) praca np. na trzecią zmianę, czyli 22:00 do 6:00. Takie doby pracownicze układają się wówczas przez cały okres od 22:00 do 22:00. Pracownik nie przychodzi do pracy wcześniej, pomimo, że odpoczywał już niezbędne minimum, czyli np. 11 godzin. Takie normalne dla większości pracowników podejście do DOBY (pracowniczej) wynika z jej definicji, a mianowicie:
DOBA – oznacza 24 kolejne godziny poczynając od godziny, w której pracownik rozpoczyna pracę zgodnie z obowiązującym go rozkładem czasu pracy (art. 128 § 3 Kodeksu pracy).

Zatem jeśli nawet rozpoczynamy pracę o 22:00, to dana doba trwa do 22:00 dnia następnego i dopiero wtedy pracownik ponownie rozpoczyna pracę. W nowej dobie, po zakończeniu poprzedniej. Co jest niezwykle ważne, nowa doba wcale nie zaczyna się po odebraniu dobrego odpoczynku. Warto jeszcze raz przeczytać definicję: rozpoczęcie nowej doby to moment rozpoczęcia pracy zgodnie z rozkładem, a ten z kolei nie może przewidywać w normalnych przypadkach rozpoczynania pracy szybciej niż nowej dobie, czyli po 24 godzinach. Tak pracuje większość pracowników: stawiają się w miejscu pracy codziennie na 8:00 i nikt ich w normalnym trybie nie wzywa wcześniej.

Co zatem dziwnego stało się z DOBĄ u kierowcy?

Przez lata skróty myślowe i nacisk na zwieszanie wydajności kierowców spowodowały, że z doby 24- godzinnej powstały cykle pracy od odpoczynku do odpoczynku. Prawidłowy poniekąd przepis z Rozporządzenia 561/2006 o zliczaniu czasu jazdy po każdym odpoczynku wynaturzył pojęcie DOBY
dla kierowcy. Nagle, bez żadnych konsekwencji, kierowcy zaczęli rozpoczynać swoją pracę codziennie o innych godzinach. Raz o 7:00, kolejnego dnia o 5:00, a w kolejnym o 1:00. A przecież definicja doby
dla kierowcy jest identyczna jak dla pracownika administracyjnego.

To w dobie trwającej dokładnie 24 godziny rozlicza się czas pracy i nalicza nadgodziny; to w dobie sumuje się czas pracy do ustalania naruszenia pracy w porze nocnej i w końcu to nadal tak samo, jak u pracowników zwykłych, nowa doba nie zaczyna się wcześniej, dopóki nie skończy się poprzednia. Zatem jeśli kierowca rozpoczyna pracę o godzinie 3:00 w nocy w poniedziałek, to ta doba trwa do 3:00 we wtorek. Nowa doba, wtorkowa, zacznie się zatem nie wcześniej niż od pierwszego zdarzenia
pracy które wystąpi od 3:00 we wtorek kontynuuje Mariusz Hendzel.


Taka spójność definicji pozwala prawidłowo rozliczać pracowników zgodnie z tymi samymi przepisami Kodeksu Pracy, nie powoduje podwójnego zliczania tej samej pracy w sytuacji, gdy kierowca pomimo wszystko musiał rozpocząć ponownie pracę w trakcie doby poniedziałkowej np. o 1:00 w nocy we wtorek. To jest przecież ponowne rozpoczęcie pracy w tej samej dobie, a nie nowa doba pracownicza.

Zamiast zatem bezkrytycznie skracać dobę zaraz po minimalnym odpoczynku, warto pomyśleć i poczekać aż faktycznie zakończy się jedna doba (24 godziny), aby móc rozpocząć kolejną dobę i nowe
24 godziny podkreśla ekspert Kancelarii Transportowej ITD-PIP.

Doba pracownicza a okres jazdy dziennej (między odpoczynkami) to dwie różne definicje i nie należy ich mylić.

Źródło: Kancelaria Transportowa ITD-PIP
grafika poglądowa
Do ulubionych Kancelaria transportowa ITD-PIP