Josephs.Scot

Czy warto być grzecznym, wobec niegrzecznych?
ID: 262320

Od najmłodszych lat, mama uczyła nas co robić należy i czego nie należy, co robić wolno a czego nie wolno i wreszcie, co robić wypada.
Nawet jeśli coś nie jest zapisane w żadnych ustawach i w żadnych prawach.
Od dziecka było nam wiadomo, że aby wejść do czyjegoś mieszkania, to należy najpierw zapukać. I tak robiliśmy już w czasach kiedy nie było telefonów, internetu itp wynalazków. Żeby spotkać się z kolegami trzeba było iść na boisko, albo iśc i kolegę z domu wywołać. Trzeba było zapukać i poczekać aż ktoś otworzy, a nie łapać za klamkę i próbować wejść. To było u każdego dziecka wręcz wpojone i nikt nie odważyłby się złapać za klamkę.
Dochodziło do tak kuriozalnych sytuacji, kiedy to spedzałem czas u kolegi piętro wyżej, bawiliśmy się klockami, a nagle obaj przypomnieliśmy sobie że jakaś zabawka, której teraz potrzebujemy, leży u mnie. Więc zbiegałem na dół w kapciach, w tych samych kapciach za dwie minuty wracałem i znów stałem przed drzwiami i pukałem.
Pewnego dnia, mojego kolegi ojciec zapytał mnie, po co pukam drugi raz. On nie widział, żebym wychodził i myślał że bawimy się w pokoju, a kiedy ja pukam, to on musi znów wstać z fotela i podejść do drzwi. Mimo to, zawsze pukaliśmy. Bo tak wypadało i już.
Było wiadomo, że do sklepów i do komunikacji miejskiej nie wolno wejść z papierosem. Nikt tego ludzi nie uczył. Nie było o tym żadnych praw ani ustaw. Po prostu nie wypadało i juz.
Wiadomo było że potrzeby fizjologiczne trzeba załatwić w toalecie, a nie w pokoju do doniczki, chociać potrzeby te są jak najbardziej naturalne i każdy ma takie same. Mimo wszystko będąc w gościach, czy nawet w domu, trzeba było iść do toalety. Nie było żadnej ustawy, która mówiłaby że nie wolno nasikać do kwiatka na półpiętrze. Jednak ludzie tego nie robili. Nie i już.
Uczono dzieci, że śmieci i papierki wyrzuca się do kosza na śmieci, a nie rzuca na podłogę. Podobne zasady obowiązywały na zewnątrz. Zjadłem cukierka, to papierek wrzucałem do kosza, albo chowałem w kieszeni. Ba! To była zmora wszystkich dzieci. Kiedy na początku miały pełną kieszeń ckierków, a pod koniec jedzenia, trzeba było szukać dłonią tego ostatniego cukierka, wśród kilkudziesięciu pustych papierków. Ci sprytniejsci papierki chowali w innejj kieszeni, a cukierki trzymali w innej, ale nikt z nas nawet nie pomyślał, że można cukierka odwinąć, a papierek rzucić na chodnik. To nie było tak, że kiedy nikt nie widział, to się rzucało. Nie rzucał nikt.

Wiadomo było że nie wolno do sklepu wejść z psem.

Dzisiaj mamy XXI wiek i co?
Jadę ciężarówką i widzę buraka palącego za kierownicą (zupełnie inna sprawa, że nie wolo mi trzymać komórki przy uchu, a on może trzymać w dłoni otwarty ogień), który niedopałek bezrefleksyjnie rzuca przez okno. Nawet mu do głowy nie przyjdzie, że robi coś złego i że mógłby poczekać i rzucić kiedy nikt nie widzi.
Nie. Rzuca tak, jakby to było coś normalnego u niego w domu. Jakby tak był od dziecka wychowany i nawet przed rzutem nie sprawdzi czy np. nie wyprzedza go kabriolet, żeby pet nie upadł na skórzaną tapicerkę. Nie myśli.

Idę na spacer w góry i widzę od groma pustych puszek, papierków i petów. Petów! To znaczy że ludzie rzucają niedopałki i palą papierosy w lesie ( sic! ).
I co? Pod górę taszczył pełną butelkę i nie była za ciężka, za to pusta i to w dół, jest już nie do udźwignięcia. Trzeba ją wyrzucić w lesie.

Na drzwiach wejściowych w sklepach HERT, pojawiły się karteczki z napisami, żeby nie wprowadzać psów do sklepu. Samo pojawienie sie takich karteczek, świadczy o upadku naszej cywilizacji. Dawniej nie były potrzebne.

No to jeśli jest już społeczne przyzwolenie na to wszystko i łamane są wszelkie tabu i zasady dobrego wychowania, to może złammy jeszcze kilka.
Ostatnio do sklepu z psem wchodziła kobieta, a ja klepnąłem ją w tyłek. Oburzyła się i zapytała dlaczego ją klepię. Odpowiedziałem jej, że ma zgrabną pupę i ja odczułem naturalna człowiekowi potrzebę podotykania jej. Zapytałem jej, dlaczego ja mam stosować ogólne zasady norm społecznych wobec osoby która sama się do nich nie stosuje. Wiem że nie wypada tego robić, ale nie wypada też wchodzić do sklepu z psem. Ona się nie przejmuje tym co nie wypada, więc ja też się przejmować przestałem. Zaczęła za mną iść i na mnie krzyczeć. Kiedy się zorientowałem, że za mną idzie wszedłem do obcej bramy. Nie odważyła się wejść za mną, a ja opuściłem blok drugim wyjściem od podwórka i uciekłem.
Swoją drogą, powinienem tak samo na nią krzyczeć, że weszła do sklepu z psem.

~Cyprian Kleofas Kozłowicz
*.151.39.48

Posty (89)

~Cyprian Kleofas Kozłowicz
2021-10-24 10:09:59
jak w temacie...

2

~skg dk
2021-10-24 10:20:18
masz talent ale twoj najwiekszy blad zyciowy to postawienie na przegranego konia na wyscigach czyli pis swoja droga wprowadzanie psow do sklepu na zachodzie nie jest zabronione tylko wlascieciel musi odpowiadac za psa a w pl nie ma takiej odpowiedzialnosci psy s raja gdzie chca a wlasciciele tego nie sprzytaja to jest wlasnie wasze zacofanie

-1

~skg dk
2021-10-24 10:27:02
inny temat to jak zostawisz w pl rasowego psa przed sklepem np. malamuta to ci go na 1000% ukradnie jakis inny polaczek

-1

~Obserwator
2021-10-24 11:13:04
Jest tak ideologia jak lgbt i pewna grupa nazwijmy ich wyszkoleni lekarze i prawnicy, sama śmietanka. Owi ludzie też bardzo lubią klepać i dotykać obce kobiety, Cypraianie czy utożsamiasz się z tymi ludźmi?Oni jak sobie podotykaja to publicznie potem tzw. gru he lądują. Nie wstyd Ci niby wychowany człowieku, nie szkoda Ci rodziców, że mimo swoich starań nie zdołali Ci wpoić, że obcej kobyły się nie klepie?Nawet w takim przypadku!Owa kobieta pewnie szybciej by zrozumiała, gdybyś jej uwagę zwrócił, niż zachował się jak się zachowałeś. Widzisz postawiłeś na złego konia, gdyby nie ów koń pewnie byś był pisarzem. A tak przeszkadzają Cię w rozwoju intelekualnym. Dobre hehe.
Tak może rozumować tylko człowiek, któremu mimo wielu starań w życiu nic tak nie wyszło, jak włosy z durnej pały. Sierota, która nie może się nigdzie odnaleźć, a najmniej na upadłym zachodzie.
rudella
2021-10-24 12:57:28
Niektóre treści to fabularyzowane fakty, inne - literackie metafory; >

Jak dla mnie - w punkt.

1

rudella
2021-10-24 13:25:10
Swoją drogą, zostały poruszone dwa tematy, które dla mnie są istotne:

Temat numer jeden:

psy w miejscach publicznych. Temat rzeka, acz same psy są spoko. Gorzej z ich właścicielami; > Co pies winien, że pańcia wprowadza go pod pachą do sklepu spożywczego i tymi samymi łapskami maca siusiaka psa i bochenki chleba? ; > No nic... Pies jest niewinny, a pańcia - no tylko i w tyłek klepnąć ; D (Zamiast w głowę, bo bardziej by należało; D), Z autopsji wiem, że rozmawianie z takimi nie ma sensu. Po prostu nie ma.

Niedawno sama padłam ofiarą agresji właścicielki maltańczyka. Cudny, solarniany typ po pięćdziesiątce (właścicielka, żeby nie było). Czarna ramoneska, białe spodnie opinające wszystko, co opiąć się dało, seksowne wysokie kozaki spełniające funkcję tę samą, co spodnie. Typ kochający bycie w centrum uwagi. I typ zrobił w centrum miasta akcję. Kilkanaście metrów przed moim celem (wracałam do domu), przepuściłam kobietę, przytrzymując swojego whippeta na tzw. krótkiej smyczy (jej maltańczyk majtał się na smyczy długiej. Wiadomo - im mniejszy pies, tym większą swobodę ruchu zapewniają mu właściciele; >). Moja psica miała pysk wtulony w moje kolano. Pańcia nas minęła i zaczęła wrzeszczeć, że łamię prawo, bo mój pies nie ma kagańca i skąd ona ma wiedzieć, czy ja sobie z takim zwierzęciem poradzę? Czy pies jej nie pogryzie? I darła się, zatarasowała mi przejście, ludzie zaczęli się zatrzymywać. Szok i niedowierzanie. Kobieta, która była świadkiem zdarzenie, nie wytrzymała i też zaczęła wrzeszczeć - na pańcię. Czułam się jak w oku cyklonu jakiejś aberracyjnej komedii, tylko z racji kiepskiej kondycji zdrowotnej, w ogóle nie było mi do śmiechu. Moja samozwańcza obrończyni wrzeszczała, że grzecznie babsko przepuściłam (aż nad wyraz grzecznie), że mój pies jawi się jako oaza łagodności (no dla mnie trochę siara. Niby względnie duży, ale charakter ma owcy, echh), ja - kultury, a tamto babsko się drze, wymac*e telefonem, że nagra, że na policję dzwoni... I alleluja. Niech dzwoni. Niech jej jakiś mundurowy urzędnik wytłumaczy, jakie są obowiązujące prawa, skoro nie chce racjonalnie rozmawiać (przez jakąś krótką chwilę próbowałam sama jej tłumaczyć, jakie są przepisy, że akurat na tego psa to mam urzędowe pozwolenie, że tamto, siamto... Moje słowa były jak wrzucanie monet do studni "spełniającej życzenia" - człowiek zostaje bez drobnych, studnia zanieczyszczona, a żadne życzenia się nie spełnią... ). Gdzieś dzwoniła, bulgotała, wrzeszczała - to do słuchawki, to na mnie... W końcu - jako że mi jej w tyłek klepnąć nie wypadało/chociaż jej image ewidentnie zachęcał samców do "innych zachowań seksualnych", po pysku lać nie będę, to wycedziłam, że "mogłabym jej sporo odpowiedzieć w tonach podobnych do tych wypuszczanych przez nią, ale z racji różnicy wieku grzecznie zmilczę". Wiem, że moje słowa zadziałały na nią boleśniej niż ewidentne klepnięcie w tyłek przez jakiegoś samca, czy plaskacz w twarz w wykonaniu kobiety. W pierwszym przypadku mogłaby się szczycić swoją kuszącą atrakcyjnością, w drugim - skarżyć na przemoc fizyczną. Takiej satysfakcji nie dostała, przeciwnie. W końcu to ja zadzwoniłam do męża (gdybym miała więcej sił, sama zadzwoniłabym na policję, by ukrócić samowolę agresywnej kobiety. Świadkowie, że zostałam bezpodstawnie zaatakowana byli. Babol przynajmniej pouczenie dostałby), by podszedł i zabrał psa i mnie z tego cyrku (to było naprawdę blisko domu) - po minucie mąż zjawił się. Kobietę wybrechtał (nie klepał w nic... ech... na darmo wypuściła się w miasto tak seksownie ubrana), przejął smycz z moim zaskoczonym whippetem (chyba pierwszy raz w życiu widział, że ludzie potrafią bardziej ujadać od swoich małych piesków) i dzielnie odeskortował nas do domu. O agresji i nieprzewidywalności pańci z maltańczykiem (biedny pies. Swoją drogą stary już, bez zębów nawet... ) niech świadczy fakt, że kobieta stająca w mojej obronie poszła kawałek z nami, bo zwyczajnie bała się pańci.

No; > To był temat numer jeden ; -)

1

rudella
2021-10-24 13:42:51
Temat numer dwa:

Palacze w miejscach publicznych.

Temat nie rzeka, tylko temat - zgroza.

Sama przez lata paliłam (dochodziłam do paczki dziennie). Żaden to powód do dumy, tylko zaznaczam w ten sposób, że i mnie nałóg nie ominął. Nie ominął, ale żenował jednocześnie. Papierosy nie tylko trują, ale przede wszystkim - śmierdzą.

Czy tak trudno zrozumieć to szanownym palaczom? No... trudno. Naprawdę trudno. Nienawidzę znaleźć się w tzw. "tunelu dymnym": idzie człowiek chodnikiem i wyrasta przed nim palacz (chwilę wcześniej mógł być zwyczajnym przechodniem, ale coś go kusi i zapala tego swojego śmierdziela). Tarasuje swoim cielskiem przejście i pali. Idzie dwa-trzy kroki przed człowiekiem i - pozamiatane - przed tym gryzącym smrodem nie ma ucieczki. Wdziera się w nozdrza, w usta, w nosy, osadza się na włosach, na odzieży. Rozwiązaniem (kompromisowym) jest wyprzedzenie takiego "pana ulicy" (czasami pani... ), ale nie zawsze jest to łatwe/możliwe.

Do tego aspekt rzucania petów, gdzie popadnie.

Wyrzucanie ich przez okna samochodów - obrzydlistwo. Wcale nie musi jechać kabriolet za takim mistrzem. Wystarczy, że okno w którymś z aut z tyłu będzie uchylone. Osobiście doświadczyłam wypalenia dziury w spodniach właśnie w takim przypadku. I żeby było śmieszniej... winny był mój osobisty ojciec, którego kocham ze wzajemnością. Lata temu... On za kierownicą, ja - na tylnym siedzeniu. Palił (palenie w samochodzie to już naprawdę koszmar), zatem uchyliłam okno. On peta wyrzucił przez swoje okno, a ten wpadł do samochodu przez moje; / Od tamtej pory tato nie palił w samochodzie (a od lat już nie pali w ogóle).

Historie i zagrożenia śmieciowo-"pożarowo" -zdrowotno-estetyczn e z palaczami w miejscach publicznych można mnożyć.

Ja mam tylko jedno puentujące przypomnienie:

Pa lacze, Wasz nałóg ŚMIERDZI i jest wyjątkowo uciążliwy dla innych ludzi. Chcecie palić? Ja naprawdę to rozumiem. Starajcie się jednak minimalizować straty wszystkich tych, którzy narażeni są na skutki Waszej nałogowej słabości. Tak po prostu.

1

~Obserwator
2021-10-24 13:58:52
Rudella żaden apel nie pomoże, dopóki taki człowiek sam nie rzuci palenia i nie poczuje tego smrodu. Wiem to z własnej autopsji.
~300D
2021-10-24 14:01:10
z osiedla do lasu mam kilka kroków. cały las od drogi po rzekę zafajdany psimi kupami.
jak się jakiś piesek zfajda na osiedlu, to pan/pani sprząta to grzebiąc rękawiczką w łajnie i... do lasu z tym, albo do śmietnika. zoofile kotfa ich mać, na wymioty się zbiera

pale papierochy. jestem gdzieś tam, odchodzę od towarzystwa zajarać a oni za mną i... fuuj ale śmierdzi.

rence opadajom.
~300D
2021-10-24 14:12:25
odpowiadając na gupie pytanie świrniętego cypriana Tak, warto a nawet wypada być grzecznym dla niegrzecznych.

A teraz dwa pytania do pań/panów od psin i kotów:
Co robicie z kupami swoich pupili?
Czy naprawdę głównym tematem waszych rozmów, nawet przy obiedzie, musi być - kupka, cieczka, sierść, żwirek, kastracja, sterylizacja?
bleee, znów mi się na wymioty zbiera.
rudella
2021-10-24 14:26:14
~300D,

Sprzątam po swoim psie. Tak po prostu. Zawsze mam przy sobie odpowiednie woreczki (prawie w każdej kieszeni, w samochodzie, w torebkach itp. ). I nie. przy obiedzie u nas nie rozmawia się o kupkach, cieczkach, ani o sierści itp. Twoje wyobrażenia-doświadc zenia - Twój problem.

Po moim psie sprzątam, systematycznie go badam, szczepię, płacę podatki, mam na niego odpowiednie pozwolenie (dot. psów w typie chartów) itd. Wyprowadzam na smyczy i nie wchodzę z nim do sklepów. Weź się czep kogoś innego; >
rudella
2021-10-24 14:31:44
Oberwator,
Mam różnych palących znajomych. Niektórzy w towarzystwie nie palą (lub pytają, czy mogą). W miejscach publicznych - znajdują ustronne miejsce. Inni - trudno ich przekonać, by swoje cztery litery i śmierdzący nałóg trochę oddalić od tych, którzy mają fizyczny problem z przetrwaniem czyjejś "chwili słabości".

Sama, jako były palacz, mam różne fazy. Niekiedy, w odpowiednim towarzystwie, nawet chętnie spędzę chwilę "w oparach dymu" (przy dobrej wentylacji, najchętniej - na świeżym powietrzu), jednak zasadniczo mam z tym problem. Mój organizm kiepsko znosi marną jakość powietrza (a i bez papierosów jest z tym licho przecież), a zmysły - smród. No tak mam. Ech.
~Obserwator
2021-10-24 14:46:05
Rudella miałem na myśli bardziej tych, którzy kopca na ulicy, przystankach, ulicach. Jestem pewien, że nawet nie pomyślą, że komuś przeszkadzają. Im dłużej nie palę, tym bardziej mi dym papierosowy przeszkadza. Kiedys paliłem 3paczki i obracałem się w takim samym towarzystwie. Terqz chyba mija moda na palenie i dlatego normalniejsi zwracaja uwagę na to, czy mogą zapalić wśród niepalących. Ale to raczej w towarzystwie. Na ulicy nikt jeszcze nie zawraca sobie tym głowy, pali i już, bo mu tak wygodnie. A co do psa kup sobie Azjate, albo Kalkaza i żaden babsztyl Cię zaczepił nie będzie.
rudella
2021-10-24 15:01:37
~Obserwator,
Tak jak piszesz.


Co do psów to, póki co, daję (my) radę; > Tylko naprawdę rozumiem intencje autora wątku; >
~300D
2021-10-24 15:03:52
no dobra, kulturalny psiarz sprząta kupkę grzebiąc w niej, sprawdzając zawartość itd... ok.
tylko, że ja zapytałem co dalej, co potem robicie z tym towarem?
rudella
2021-10-24 15:11:51
Parafrazując tytuł wątku:

Czy warto być grzecznym wobec 300D?
~300D
2021-10-24 15:18:45
a dlaczego nie, przecież grzecznie zapytałem
~300D
2021-10-24 15:22:13
Czy to pytanie jest aż tak niewygodne, że od 30stu lat nie mogę doczekać się odpowiedzi?
Puchacz1
2021-10-24 15:40:52
~300D
2021-10-24 15:03:52 no dobra, kulturalny psiarz sprząta kupkę grzebiąc w niej, sprawdzając zawartość itd... ok.
tylko, że ja zapytałem co dalej, co potem robicie z tym towarem?

U mnie w mieście są specjalne pojemniki dla takiego towaru:) :) :)
Bez "sekcji towaru" akurat w moim przypadku, tam je "teleportuję".
~300D
2021-10-24 16:19:57
dziękuję uprzejmie za odpowiedź.
znaczy się można. nawet nie wiedziałem że są takie pojemniki.
Puchacz1
2021-10-24 16:39:22
~300D
2021-10-24 14:01:10 z osiedla do lasu mam kilka kroków. cały las od drogi po rzekę zafajdany psimi kupami.
jak się jakiś piesek zfajda na osiedlu, to pan/pani sprząta to grzebiąc rękawiczką w łajnie i... do lasu z tym, albo do śmietnika. zoofile kotfa ich mać, na wymioty się zbiera

Jest i na to rada.
Udać się do lokalnych "władz" i poddać temat by na tym trakcie do lasu zostały postawione pojemniki na "miny" po pupilach.
Będą pojemniki, parę mandatów od Straży Miejskiej i temat "min" rozwiązany.
~300D
2021-10-24 16:46:43
mam lepszy pomysł.
dam parę groszy żulom to te kupy zaniosą z lasu pod drzwi lokatorów.
" w kupie siła"
rudella
2021-10-24 16:50:40
300D,
Taki z Ciebie bohater? Za "parę groszy" chcesz upokarzać "żuli", by to oni wykonywali brudną robotę? Słabe to.
~300D
2021-10-24 16:59:55
przyznaję, słabe
Puchacz1
2021-10-24 17:13:28
~300D
2021-10-24 16:46:43 mam lepszy pomysł.
dam parę groszy żulom to te kupy zaniosą z lasu pod drzwi lokatorów.
" w kupie siła"

Zostaw "lokalny folklor" w spokoju.
To generalnie "honorne" chłopaki.
Może do sprzątania zatrudnić tych co mieli "durczoki" i szaleli za kierownicą?
~300D
2021-10-24 17:28:06
no właśnie. trochę się boję, że te honorne chłopaki potem mogą mnie sprzedać.
przecież jak taki dostanie parę groszy od sąsiada to bedzie śpiewał jak z nut.
a w urzędzie miasta mam przerypane, bo urzędasom auta naprawiam za normalne pieniądze i to z paragonem.
~z.
2021-10-24 17:40:14
Akurat bardzo lubię psy. Nawet o te wielorasowe trzeba dbać. Czy to masto czy wieś czy inna publiczna przestrzen należy dostosować się do ogólnych zasad/ nakazów na tyle na ile jest to możliwe. Człowieka jak niekiedy dopadnie nagła fizjologiczna potrzeba to też panicznie szuka wyjścia z sytuacji wchodząc dla przykładu do toalety dla płci przeciwnej dla przykładu - >Różnie to bywa w życiu. Ale słowo przepraszam ma częstokroć moc gdy zbulwersowana i zdumiona Pani zada pytanie że pomylił Pan toalety. Można wybrnąć z niezręcznej nietypowej sytuacji z kulturą.
Ciesz się Cyprian że nie zostałeś spoliczkowany -) Mogłeś inaczej się zachować zwrócić uwagę. Nie ważne czy ta sytuacja była prawdziwa czy zmyślona.
Ludzie mają przeróżne charaktery tak samo jak jak nasze zwierzaki., mówią wiele o nas samych" bez słów" w danych sytuacjach życiowych jaki kto jest - mała refleksja. Jednak ludzi obawiam się najczęściej

1

Puchacz1
2021-10-24 17:42:10
~300D
2021-10-24 17:28:06
:) :) :)
Mój kolega, "reanimator" samochodów, ma przerypane w parafii.
Przy rachunku za reanimację padło hasło- nie będzie zniżki, jestem twoim proboszczem.
- Obaj prowadzimy biznes, ja przy pogrzebie matki zniżki nie miałem.
~300D
2021-10-24 17:59:19
hehe... dla kolegów, znajomych, znajomych rodziny, rodziny, pracowników i jego kolegów, znajomych rodziny kolegów tak samo jak dla proboszcza i urzedasów też zniżek nie ma. nie ma i tyle.
taki ze mnie burak.

... i to jest chyba kolejny temat dla pisarza cypriana
REKLAMA
Odpowiedzialność

Novemedia Ltd nie ponosi odpowiedzialności za treść zamieszczanych tutaj ofert, postów i wątków. Osoby zamieszczające treści naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Powyższy adres IP będzie przekazany uprawnionym organom Państwa w przypadku naruszenia prawa. Zastrzegamy sobie prawo do nie publikowania jakichkolwiek treści bez podania przyczyny.

Twój adres IP: 100.24.115.215

Dodaj
Anuluj

Opcje - szybkie linki

Wątki Admina

TOP 20 - przez was wybrane

OSTATNIO KOMENTOWANE

REKLAMA

ZOBACZ TEŻ

Zakazy ruchu dla ciężarówek w Europie na rok 2022
trafficban.com
Przepisy kuchni kierowców - do przygotowania w trasie lub przed wyjazdem
Kuchnia kierowcy

Kierowca do zabrania - Potrzebujesz się dostać do auta? A może masz wolne miejsce i możesz podrzucić drugiego kierowcę gdzieś na Twojej trasie?
Kierowca Do Zabrania

Sprawdź dobre parkingi w Europie
Dobry parking

Warunki przejazdu na drogach w Polsce
Drogi w Polsce
Photo by Josh Hild from Pexels