REKLAMA

Żyj, jakby każdy Twój dzień miałby być ostatnim
Utworzona: 2021-06-03

Taką właśnie zasadę wyznaje Kate - TruckDriverka, z którą rozmawialiśmy między innymi na temat treningów w trasie.

REKLAMA

Jak zaczęła się Twoja przygoda z aktywnością fizyczną?

Aktywność lubiłam zawsze. W gimnazjum startowałam w zawodach międzyszkolnych, lubiłam biegać, ale z czasem przerodziło się to w miłość do ciężarów. Lubiłam chodzić na siłownię, jednak w pewnym okresie zabrakło mi na nią czasu. Obecnie tworzę sobie tę siłownię sama.

Po co ćwiczysz?

Głównie po to, żeby dobrze wyglądać 🙂, ale za tym kryje się szereg innych plusów. Lepsze zdrowie i samopoczucie, większa pewność siebie - to niektóre atuty ruszenia się z kanapy.


Siłownia w trasie - czy to możliwe?

Możliwe, ale niełatwe. Ważne, by utrzymać stały poziom motywacji i po całym dniu, mimo zmęczenia, znaleźć chociaż pół godziny dla siebie. Nie siedzieć na kanapie, popijając piwo. Poruszać się!


Masz stały zestaw ćwiczeń, które wykonujesz? Czy może są one uzależnione od pogody, pory roku itd.?

Trzymam się mojego planu treningowego, ale czasem co nieco zmieniam. W zależności od miejsca, w którym się znajduję, więcej czasu poświęcam na przykład na spacer, bieganie czyli kardio. Jeśli pogoda na to pozwala, zazwyczaj ćwiczę obok zestawu. Jeśli nie - wbijam na pakę. Moi koledzy z grupy "Hardkorowi Trakersi" udowadniają, że w kabinie też da się wykonać solidny trening. Tak naprawdę nie ma rzeczy niemożliwych, bo jeśli chcemy - możemy trenować wszędzie. Są tylko blokady w naszej głowie.


Trudno pogodzić regularne treningi z obowiązkami kierowcy zawodowego?

Myślę, że tak i nie. W tym zawodzie nic nie jest pewne - gdzie, o której skończymy pracę, jak dzień będzie wyglądał. Ciężko cokolwiek zaplanować. Jesteśmy czasem skrajnie przemęczeni, dlatego wielu odpuszcza dodatkowe zmęczenie, czyli trening, i udaje się na spoczynek. Nie ma w tym nic dziwnego - rozumiem takie osoby. Wszystko zależy od priorytetów - czy chcemy mieć dobrą formę, czy jednak wolimy dłużej pospać 🙂.

Kiedy masz wolną chwilę dla siebie to...

Trenuję, wychodzę na szybki spacer, jeśli pogoda pozwoli. Lubię czuć się dobrze w swoim ciele. A w zdrowym ciele zdrowy duch! Dbam o swojego ducha 😃.


Gdy dopada Cię lenistwo, odpuszczasz treningi?

Nie umiem leniuchować. Zawsze są obowiązki do nadgonienia, jakaś książka do przeczytania, dobry moment na zrobienie treningu. Odpuszczam treningi tylko wtedy, kiedy dopada mnie przeziębienie lub kiedy już zmęczenie zamyka mi oczy. Regeneracja jest także bardzo ważnym składnikiem zdrowego trybu życia, o czym nie można zapominać.

Jesteś współzałożycielką grupy "Hardkorowi Trakersi". Od kiedy ona działa, czemu ma służyć, ilu członków skupia, no i dlaczego w nazwie są "hardkorowi"?

Założyłam ją z Adrianem Truckerem Pakerem w sierpniu ubiegłego roku. Grupa liczy dzisiaj ponad 1000 członków, ale naprawdę aktywnych, niesamowitych gości mamy niewielu. Takich, którzy nie stosują żadnych wymówek, tylko robią wszystko, aby dopiąć swego. Grupa ma na celu wzajemne motywowanie się do aktywności ruchowej przede wszystkim w trasie, choć zrzesza wszystkich maniaków zdrowego trybu życia. Hardkorowi, bo działa pod patronatem hardkorowego koksa, czyli Roberta Burneiki.


Zdrowy styl życia to nie tylko trening, ale i odpowiednia dieta w trasie. Jaka jest Twoja?

Na szczęście mam ten komfort, że mogę sobie w domu przygotować i spakować obiady na 2 dni, które spędzam w trasie, więc będąc w kabinie w ogóle nie gotuję. Trzymam się diety przepisanej przez Piotra Głuchowskiego, która zawiera zdrowe węglowodany (kasze, pełnoziarnisty makaron, brązowy ryż), małą ilość zdrowego mięsa (np. fileta z indyka, ryby) i warzywa. Jest to łatwe i szybkie do przygotowania, dzięki czemu nie marnuję godzin w kuchni. Pakuję wszystko w pudełek i zabieram ze sobą. Inni znajomi stosują podobną zasadę - potrafią przygotować jedzenie nawet na kilka dni. Po raz kolejny sprawdza się powiedzenie, że jeśli się czegoś bardzo chce, to nie szuka się wymówek.


Masz za sobą jakieś sukcesy sportowe?

Moim największym sukcesem sportowym było zajęcie trzeciego miejsca w biegu na 200 metrów - byłam trzecia spośród uczniów wszystkich kaliskich szkół 😃. Mam jednak nadzieję, że niebawem będę mogła się poszczycić wygraną w zawodach, do których się obecnie przygotowuję. Ale o tym później 😉.


Twoje motto życiowe brzmi...

Mam zasadę: żyj, jakby każdy Twój dzień miałby być tym ostatnim 🙂. Nie znoszę marnowania czasu. Nie lubię niczego odkładać na później. Wiem, że trzeba działać tu i teraz, bo czas pędzi nieubłaganie, a życie jest nieprzewidywalne. Należy się cieszyć z tego, co się ma dziś, walczyć o lepsze jutro i spełniać marzenia.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Monika Słotwińska-Persak
Do ulubionych
Photo by Josh Hild from Pexels