REKLAMA

10 000 zł za uratowanie dziecku życia. Dużo czy mało??
ID: 247295

Każda matka której dziecko wpadło pod samochód, zarzeka sie że oddałaby wszystkie pieniądze i samochód, aby tylko ratować dziecko. I nie znam ani jednej matki, która by tak nie mówiła. Na ile są to jednak deklaracje prawdziwe, a na ile tylko gadanie bo tak wypada mówić? Tego nie wiemy.
Jednak kiedy trafi się sytuacja odwrotna i najpierw uratujesz czyjeś życie, a później zażądasz wdzięczności, spotkają cie same obelgi. I nawet tutaj na forum, zbiorę więcej obelg niż pochwał.
A co takiego zrobiłem? W sumie nic. I nic mnie to nie kosztowało. Ot tak po prostu i zwyczajne usadziłem na oko pięciolatka tyłkiem w kałuży.
Stałem na światłach, żeby przejść przez ulicę. Już było ciemno i kropił deszcz. Na światłąch czekałem ja i matka z dwójką dzieci. Światło czerwone i wszyscy stali. Jedno dziecko w wózku, drugie po jej lewej z plecaczkiem, a ja po lewej od nich. Zapaliło się zielone światło i wszyscy zrobiliśmy krok do przodu. Mam z wózkiem powoli i delikatnie, bo kałuża przey krawężniku i krawężnik, ja przez kałuże zrobiłem duży krok, a malec skoczył przez kałużę.
Nie wiem jak się to stało i jak spostrzegłem, ale jechał jeszcze samochód i kiedy ja prawą nogę miałem jeszcze na krawężniku, a lewą postawiłem już ZA KAŁUŻĄ, to jeszcze prawej nie zdążyłem oderwać, ale prawą ręką złapałem za uchwyt od plecaka malca. On kałużę przeskakiwał i przez to mnie wyprzedził, a ja łapiąc go i pociągając do tyłu, spowodowałem że klapnął tyłkiem w kałuże. Samochód przejechał dosłownie w tym samym czasie kilka centymetrów przed moją lewą stopą i kilka cm przed wózkiem tej kobiety. Ona właśnie wtedy zorientowała się że on jedzie. Wcześniej patrzyła pod nogi, żeby właśnie nie wejść w wodę.
Jestem pewien i ona chyba też była, że dzieciaka wyciągnąłem sprzed zderzaka. Dobrze że malec taki lekki, i jak go pociągnąłem to zanim upadł na tyłek, przesunęły się też jego nogi do tyłu po asfalcie. Oczywiście przestraszył się i ropłakał. Nie przeszliśmy przez ulice. Mam zabrała dzieci i wróciliśmy na chodnik.
Najpierw były podziękowania i rozmowa o tym "jak oni jeżdżą", a następnie "do widzenia" i dziękuję.
Zaraz zaraz. No chyba uratowałem dzieciaka?! Gdyby mnie tam nie było, to już jutro pani zamawiałaby trumienkę. Mało tego. Gdybym tam był i stał zapatrzony w telefon, to też pani zamawiałaby trumienkę i gdybym miał słabszy refleks i nie spostrzegł auta, pani też zamawiałaby trumienkę.
Najpierw była grzeczna i mówiła po prostu że pieniędzy nie ma, ale kiedy zapowiedziałem że może chociaż "lodzik", zaczęła mi ubliżać i uciekłem.

I teraz naszła mnie taka refleksja. Gdybym w tym momencie mógł przycisnąć PAUZĘ. Tak jak w tej reklamie z motocyklistą. Wszystko stanęło i oceniamy sytuację.
Każdy na spokojnie chodzi dookoła i ocenia co zaszło. Pędzący samochód zatrzymany na metr przed przejściem, a na liczniku z 80km/h, dzieciak zatrzymany 30cm nad kałużą z obiema nóżkami w powietrzu, matka zatrzymana z wózkiem w wodzie i próbująca przekroczyć kałużę ze wzrokiem wpatrzonym pod nogi, a obok ja z lewą nogą nad kałużą i stojąc na prawej, właśnie zauważam auto.
I wszyscy oceniają że tylko ja, jeśli wykaże się odpowiednią szybkością, mam szanse dzieciaka cofnąć spod auta.
I chciałbym w tej sytuacji przystępować do negocjacji. Nie wiem czy nie podbiłbym stawki do 200 000 zł i miesiąca jej usług łóżkowych. Na spokojnie naradziłaby sie z mężem i doszliby pewnie do wniosku, że to niewiele za życie dziecka.

No ale tyle teorii. W praktyca złapałem dzieciaka odruchowo, ze zwykłej ciekawości zaproponowałem jakieś "wynagrodzenie", a później już na bezczelnego zaoferowałem, że może chociaż "seksik" i chyba bardziej zdziwiłbym się gdybym coś uzyskał. Ani przez chwilę nie liczyłem na nic na poważnie.
A czy będę w podobnej sytuacji "łapał" za tornister? To przecież ani nie zależy, ani nigdy nie zależało ode mnie. Złapałem dzieciaka odruchowo i zupełnym przypadkiem wyciągnałem go spod auta. Jechałby pół sekundy wcześniej, 20 cm bliżej, lub dzieciak skoczyłby ułamek sekundy wcześniej, albo ja przekroczyłbym kałużę ułamek sekundy później, to dziecko by już nie żyło.
I nie ma w tym absolutnie żadnej mojej zasługi. To nie był przecież PLAN. To nie była wyprawa do Gondoru, żeby wrzucić pierścien do wulkanu. Nie było żadnej narady, żadnego planu i żadnego rozważania na ile ryzykuję dokonując bohaterskich czynów.
Ja po prostu i zwyczajnie, odruchowo i instynktownie go złapałem. Sam nie wiedziałem jak i kiedy.
Żałowałem że na tym przejściu nie było monitoringu, bo mógłbym oglądając film ocenić jak blisko było i ile miałem czasu.

I naszło mnie na takie rozważania. Ile warte jest życie najbliższych.
Czy gdyby dzieciak spadał z okna, a ktoś na dole widząc to złapałby go, to czy może powiedzieć że dziecko teraz jest już jego?
Matka go już straciła. Wypadł przez okno i nie żyje. Dla niej już go nie ma. Nie dopilnowała i spadł.
I teraz na dole zupełnym przypadkiem stał człowiek, który go złapał i zabrał do domu?
Jak to wyglada z punktu widzenia prawnego, to wiem. Ale zapraszam do dyskusji z punktu widzenia moralnego.

Kiedyś w morzu kolesiowi uciekła piłka. Była za daleko i on orzekł ze na straty ją przeznacza. Ja popłynąłem i ją przyniosłem. I ojciec tych chłopców powiedział żebym ją sobie wziął. On ją już przeznaczył na straty, a jak ja odzyskałem to jest moja. Trudno nie przyznać mu racji. Z jego punktu widzenia piłka była już stracona. NIe dopilnowali i stracili. A znaleźć mógł ją ktoś za tydzień, za miesiąc albo nigdy. Ja uznałem że ma rację i jest moja, ale ja nie potzrebuje piłki i dałem ją dzieciakom raz jeszcze.

Wracając jednak do sytuacji z przejścia. Gdyby nie mój uchwyt, auto zabiłoby dzieciaka i nie ma co do tego wątpliwości, ale nie możemy tutaj mówić o matce która nie dopilnowała dziecka. Tutaj absolutnie nie było jej winy. Ja powinienem dochodzić pieniędzy od kierowcy, któremu też ocaliłem skórę i który był całym sprawcą zajścia.
Przecież gdybym nie złapał chłopca, on by go zabił.
Zabicie dziecka na przejściu przez które się przejeżdża na czerwonym świetle, to jest dożywotnie odebranie prawka i 15 lat więzienia. No ale on się nawet nie zatrzymał. A może to była ONA.

I teraz siedzę w domu i myślę. Jednej babie ocaliłem dziecko, drugą ocaliłem przed więzieniem i mo*derstwem, a nie mam z tego nic.
Czy ja jestem FRAJEREM?
Mogłyby się złożyć po 25 000zł, albo chociaż we dwie wskoczyć mi na noc pod kołderkę.
Nie ma wdzięczności na tym świecie.
Pozdrawiam

~Cyprian
*.internetia.net.pl

REKLAMA

Posty (17)

~Cyprian
2019-11-19 14:57:57
jak w temacie...
~Forest glemp
2019-11-19 15:08:39
Ten sie znowu nachlał czegos...
~xthx
2019-11-19 15:09:10
To jest portal o transporcie i spedycji kolego
Nikifor1
2019-11-19 15:10:18
Cypek ty się chłopie marnujesz zacznij pisać scenariusze filmowe
~dobry kolega
2019-11-19 16:12:31
Dzisiaj to juz po raz kolejny nie chce mi sie tego czytac nuda
~zcx
2019-11-19 20:41:46
cyprianek ma wenę do bajek

ciekawe czego się wcześniej nawciągał.
~DAREK
2019-11-20 08:37:23
Cyprian TAK jesteś frajerem
~Kupa Na Pace
2019-11-20 10:49:14
Facet - musisz poznać smak gumy na milicji. Lać gumą ile wejdzie i zrobić lewatywę gumową gruszką. Lać zimnym końcem.
game_over
2019-11-20 11:21:19
Dokładnie, tak jak przypuszczasz w ostatnim akapicie, jesteś frajerem. Dałeś się wydymać na grubą kasę. Ja bym tak tego nie zostawił. Skontaktuj się z nimi. Załatw sprawę polubownie. Wyślij ostateczne, przedsądowne wezwanie do zapłaty.
game_over
2019-11-20 11:38:56
Śmiało możesz zmienić nick na ~Cipek
~dobry kolega
2019-11-20 11:46:38
W zasadzie tego cypka mozna uznac za nieroba
faq
2019-11-20 12:20:00
Cypek a co z ta zdradą i milczeniem za 50k? Miewasz jeszcze ten sen czy teraz tylko obecne bajki... ?
~Cyprian
2019-11-20 14:58:20
FAQ
Jeśli interesowały cie dalsze losy z tamtego watku, to dlaczego nie skomentowałeś w tamtym, tylko piszesz nie na temat?
faq
2019-11-20 15:02:10
Cypku nie widzę go już zaginął w akcji...
~otwarty na współpracę
2019-11-20 16:25:39
Wzruszająca historia, poruszyła mną tak bardzo że sam jestem gotowy zrobić Ci " lodzika ". Musimy sie styknąć gdzieś, na parkingu.

1

~Rudy
2019-11-21 19:38:25
Mogłeś wziąć piłkę, możesz wziąć dzieciaka. Proste.
~Jam
2019-11-22 03:53:06
Historia zmyslona, ale sugerowanie ze za uratowanie dziecku zycia nalezy ci sie kasa czyni z ciebie kawal gnoja. Jesli za cos takiego ktos chce ci sie odwdzieczyc to ok, ale nigdy zadac kasy. Przedstawiasz kierowcow w swietle jeszcze bardziej zachlannych materialistow.
REKLAMA
Odpowiedzialność

Novemedia Ltd nie ponosi odpowiedzialności za treść zamieszczanych tutaj ofert, postów i wątków. Osoby zamieszczające treści naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Powyższy adres IP będzie przekazany uprawnionym organom Państwa w przypadku naruszenia prawa. Zastrzegamy sobie prawo do nie publikowania jakichkolwiek treści bez podania przyczyny.

Twój adres IP: 3.95.131.208

Dodaj
Anuluj

Opcje - szybkie linki

Wątki Admina

TOP 20 - przez was wybrane

OSTATNIO KOMENTOWANE

REKLAMA

ZOBACZ TEŻ

Zakazy ruchu dla ciężarówek w Europie na rok 2019
trafficban.com
Przepisy kuchni kierowców - do przygotowania w trasie lub przed wyjazdem
Kuchnia kierowcy

Kierowca do zabrania - Potrzebujesz się dostać do auta? A może masz wolne miejsce i możesz podrzucić drugiego kierowcę gdzieś na Twojej trasie?
Kierowca Do Zabrania

Sprawdź dobre parkingi w Europie
Dobry parking

Warunki przejazdu na drogach w Polsce
Drogi w Polsce