Choroby zawodowe nie pojawiają się nagle, ale często rozwijają się miesiącami lub latami. Państwowa Inspekcja Pracy przypomina, że ich skutki mogą być równie poważne jak wypadek przy pracy: utrata zdrowia, ograniczenie zdolności do pracy, długotrwałe leczenie i destabilizacja życia zawodowego.
Temat był omawiany podczas posiedzenia sejmowej Rady Ochrony Pracy. Dyskusja dotyczyła monitorowania zdrowia pracowników, zasad rozpoznawania chorób zawodowych, wsparcia zdrowia psychicznego oraz profilaktyki w miejscu pracy. Główny Inspektor Pracy Janusz Krasoń podkreślił, że każdy przypadek choroby zawodowej powinien skłaniać pracodawcę do sprawdzenia, czy zagrożenie zostało wcześniej właściwie rozpoznane, czy prawidłowo oceniono ryzyko i czy podjęto działania zapobiegawcze.
Dla branży TSL to szczególnie istotne, bo kierowcy, magazynierzy, pracownicy terminali, warsztatów i centrów logistycznych są narażeni m.in. na hałas, drgania, przeciążenia układu mięśniowo-szkieletowego, pracę zmianową, stres, presję czasu i kontakt z czynnikami chemicznymi. PIP wskazuje, że zapobieganie chorobom zawodowym powinno być traktowane tak samo poważnie jak zapobieganie wypadkom przy pracy. Kontrole inspekcji mają nie tylko wykrywać naruszenia, ale też ograniczać narażenie pracowników i wspierać pracodawców w poprawie warunków pracy. Inspekcja zwraca również uwagę na zdrowie psychiczne i zagrożenia psychospołeczne. Chodzi m.in. o stres zawodowy, wypalenie, mobbing, dyskryminację i konflikty w miejscu pracy. PIP przygotowała dla pracodawców poradnik z dobrymi praktykami w tym zakresie.
Według Inspekcji kluczowe znaczenie ma regularna ocena ryzyka, monitorowanie zdrowia pracowników, właściwa organizacja pracy oraz stosowanie środków ograniczających narażenie. W firmach transportowych i logistycznych takie działania powinny być stałym elementem systemu BHP, a nie reakcją dopiero wtedy, gdy pracownik traci zdrowie.
Źródło: PIP
Utworzona: 2026-07-20
