Minister infrastruktury Dariusz Klimczak poinformował, że podczas posiedzenia Rady UE ds. Transportu w Luksemburgu Polska zbudowała grupę państw, która zablokowała prace nad tzw. zazielenianiem flot. Według ministra to sygnał, że transformacja transportu powinna być oparta na realiach rynku, a nie na odgórnych nakazach dotyczących wymiany pojazdów. Sprawa ma znaczenie dla branży transportowej, ponieważ ewentualne obowiązkowe tempo wymiany floty mogłoby bezpośrednio wpłynąć na koszty działalności firm. Chodzi o rozwiązania, które zmuszałyby przedsiębiorców do wymiany części pojazdów według narzuconych limitów.
Polska strona, zgodnie z informacją przekazaną przez Dariusza Klimczaka, sprzeciwia się takim mechanizmom. Minister podkreślił, że zielona transformacja powinna być rozsądna, przewidywalna i dostosowana do możliwości rynku. W tym podejściu ważniejsze od administracyjnego przymusu mają być zachęty, wsparcie inwestycyjne oraz rozwój infrastruktury. Z punktu widzenia sektora TSL kluczowe jest to, aby regulacje dotyczące dekarbonizacji transportu nie wyprzedzały realnych możliwości firm. Przewoźnicy już dziś mierzą się z wysokimi kosztami zakupu pojazdów niskoemisyjnych i zeroemisyjnych, ograniczoną infrastrukturą ładowania dla ciężkiego transportu oraz niepewnością dotyczącą opłacalności inwestycji.
Obowiązkowe limity udziału pojazdów niskoemisyjnych we flotach mogłyby szczególnie mocno obciążyć mniejsze i średnie przedsiębiorstwa transportowe. Wymiana ciężarówek wymaga wieloletniego planowania, finansowania oraz pewności, że nowe pojazdy będzie można wykorzystać w codziennej pracy bez ryzyka przestojów i ograniczeń operacyjnych. Dariusz Klimczak zaznaczył, że Polska popiera nowoczesny transport, ale bez rozwiązań uderzających w firmy i obywateli. Jak wynika z jego stanowiska, transformacja powinna mieć sens gospodarczy i społeczny, a nie opierać się na sztywnych obowiązkach narzucanych przedsiębiorcom.
Utworzona: 2026-06-10
