Ograniczanie pracownikom możliwości zatrudnienia i zmiany pracy to praktyki kojarzące się z XIX wiekiem, a nie z nowoczesną gospodarką. Rynek pracy powinien opierać się na wolnym wyborze, negocjowaniu warunków zatrudnienia i uczciwym konkurowaniu firm o pracowników. Dlatego przedsiębiorcy, którzy łamią prawo, muszą się liczyć z poważnymi konsekwencjami. Kara za udział w zmowie to nawet 10 proc. obrotu. Menedżerom z kolei grozi sankcja do 2 mln zł mówi prezes UOKiK Tomasz Chróstny.Z ustaleń Urzędu wynika, że celem przedsiębiorców mogło być ograniczenie rotacji kierowców, zatrzymanie dotychczasowych pracowników oraz zmniejszenie kosztów rekrutacji. Jeżeli przewoźnicy wiedzieli, że inne firmy obsługujące tę samą sieć nie będą przejmować kierowców ani oferować im lepszych warunków, presja na podwyżki mogła być słabsza niż w warunkach uczciwej konkurencji. Istotną część materiału dowodowego UOKiK pozyskał podczas przeszukań w siedzibach firm. Zebrane informacje mają wskazywać, że przedsiębiorcy mogli uzgodnić, iż firmy transportowe nie będą zatrudniały kierowców pracujących u innych uczestników porozumienia. Według Urzędu stosowany miał być trzymiesięczny okres określany przez przedsiębiorców jako karencja. W tym czasie kierowca nie mógł przejść do innego przewoźnika obsługującego sieć Dino.
Prezes UOKiK podejrzewa, że inicjatorem i organizatorem systemu mogła być spółka Dino Polska. Według Urzędu to ona miała weryfikować, czy dany kierowca może wjechać na teren centrum dystrybucyjnego, a ewentualne odstępstwa od uzgodnień wymagały jej zgody. Spółka mogła też wywierać presję na przewoźników, aby nie zatrudniali kierowców objętych karencją. UOKiK przeanalizował również udział poszczególnych firm transportowych. Ostatecznie postępowanie objęło cztery podmioty, które według Urzędu miały większe znaczenie z punktu widzenia zebranych dowodów, skali działalności i potencjalnego wpływu na rynek. Zarzuty nie objęły części mniejszych przedsiębiorstw z sektora MŚP, ponieważ ich możliwy udział w praktyce i wpływ na konkurencję oceniono jako ograniczone.
Urząd podkreśla, że porozumienia typu no-poach mogą prowadzić do zaniżania wynagrodzeń lub ograniczania ich wzrostu. Jeśli pracownik nie może swobodnie zmienić pracodawcy w ramach tej samej grupy kontrahentów, traci część możliwości negocjacyjnych. W sektorze transportowym, w którym dostępność kierowców pozostaje jednym z kluczowych wyzwań operacyjnych, takie praktyki mogą mieć szczególne znaczenie. Postępowanie dotyczące Dino i przewoźników to kolejne działanie UOKiK odnoszące się do rynku pracy w transporcie. Urząd prowadzi już postępowanie przeciwko Jeronimo Martins Polska i przewoźnikom, a także postępowanie wyjaśniające dotyczące praktyk sieci Lidl, jej kontrahentów oraz możliwej zmowy firm transportowych.
Za udział w niedozwolonym porozumieniu przedsiębiorcy grozi kara do 10 proc. obrotu, a menedżerom odpowiedzialnym za zmowę sankcja do 2 mln zł. UOKiK przypomina również o programie łagodzenia kar leniency, który pozwala przedsiębiorcom i menedżerom uniknąć sankcji lub obniżyć ich wysokość, jeżeli zdecydują się współpracować z Urzędem i przekażą dowody dotyczące niedozwolonego porozumienia.
Źrodło: UOKiK
