W czwartek wieczorem na DK7 funkcjonariusze zatrzymali zestaw do kontroli. 51-letni kierowca prowadził ciągnik siodłowy z naczepą. Na pierwszy rzut oka nic nie budziło zastrzeżeń – dokumenty, stan pojazdu, standardowa procedura. Dopiero analiza wydruku z tachografu zmieniła obraz sytuacji.
Z danych zapisanych w urządzeniu wynikało, że tego samego dnia zestaw osiągnął prędkość przekraczającą 120 km/h. To wartość, której seryjnie wyposażony ciągnik siodłowy nie powinien osiągnąć w ruchu drogowym - obowiązkowy ogranicznik prędkości ustawiony jest na 90 km/h. Dodatkowo przepisy ograniczają dopuszczalną prędkość pojazdów powyżej 3,5 t DMC na drogach dwujezdniowych do 80 km/h.
Funkcjonariusze ustalili, że najprawdopodobniej doszło do ingerencji w układ elektryczny związany z działaniem ogranicznika prędkości. Taka manipulacja może chwilowo umożliwić rozwinięcie wyższej prędkości, ale pozostawia cyfrowy ślad w danych rejestrowanych przez tachograf. I to jest dziś kluczowe. W nowoczesnych pojazdach zapis parametrów jazdy jest szczegółowy i trwały. Nawet krótkotrwałe „odblokowanie” systemu nie znika z pamięci urządzenia. Dane mogą stać się dowodem nie tylko wobec kierowcy, ale również w postępowaniu wobec przewoźnika.
Kierowca został ukarany mandatem. Sprawą firmy ma zająć się Inspekcja Transportu Drogowego.
Źródło: KMP Olsztyn
Utworzona: 2026-02-22
