Co było głównym powodem decyzji o wejściu na rynek polski właśnie teraz?
Głównym powodem jest coraz silniejsze powiązanie rynku transportowego w Europie. Wymagania klientów, regulacje unijne oraz realia operacyjne coraz bardziej się do siebie upodabniają. Z naszego doświadczenia w Niemczech i Austrii wynika, że niemal każdy klient już dziś współpracuje z polskimi kierowcami.Do tego dochodzi niedobór pracowników, rosnące oczekiwania klientów oraz otoczenie regulacyjne, które w Polsce jest bardzo zbliżone do tego w Niemczech czy Austrii. Dlatego nie traktujemy tego jako eksperymentu, lecz jako naturalny kolejny krok w rozwoju na rynku europejskim.
Jakie są obecnie największe codzienne wyzwania firm transportowych?
W codziennej pracy jedyną pewną rzeczą jest dziś niepewność. Kiedyś istniały przewidywalne okresy wzmożonego ruchu jak Wielkanoc czy święta. Dziś rynek, zlecenia i wymagania potrafią zmieniać się z dnia na dzień.Aby móc na to reagować, potrzebne są jasne i uporządkowane systemy. W przeciwnym razie firmy tracą czas na powtarzające się problemy: co jest zapisane w podręczniku kierowcy, czy te zasady są faktycznie stosowane, czy wymagania klientów są jasno określone czy za każdym razem tłumaczone od nowa. Największa presja wynika z braku standardów i niepotrzebnych tarć w codziennej pracy.
Na ile sytuacja firm transportowych w Polsce różni się od tej w Niemczech?
Różnice widzę raczej w strukturze firm niż w ich narodowości. Są przedsiębiorstwa posiadające nawet do 200 ciężarówek, które wciąż planują pracę w Excelu i nie korzystają z systemów zarządzania transportem, wierząc, że w ten sposób oszczędzają koszty.Z drugiej strony istnieją bardzo dobrze zorganizowane firmy, które świadomie wdrażają systemy, aby skalować działalność w branży o niskich marżach. Taki podział występuje zarówno w Polsce, jak i w Niemczech czy Austrii, z tą różnicą, że w Polsce te kontrasty często pojawiają się już przy mniejszych flotach.
W których obszarach firmy są dobrze zorganizowane, a gdzie dominują rozwiązania „na szybko”?
Firmy transportowe są świetne w radzeniu sobie z codziennymi wyzwaniami. Z zewnątrz transport wygląda prosto, przewóz z punktu A do B. W rzeczywistości między A i B może wydarzyć się wszystko: choroba kierowcy, awaria pojazdu, problemy po stronie klienta.W tym zakresie przedsiębiorcy są prawdziwymi mistrzami reagowania. Problem polega na tym, że właściciele i menedżerowie nadal próbują ogarniać zbyt wiele spraw samodzielnie. Dziś istnieją systemy, które potrafią przejąć sporą część tej złożoności i odciążyć ludzi.
Jakie są realne skutki odkładania szkoleń i onboardingu?
Jako przedsiębiorca chcę, aby moja firma działała wszędzie w ten sam sposób, tak jak Big Mac smakuje tak samo w Warszawie i w Monachium. Do tego potrzebne są jasne instrukcje krok po kroku.Szkolenia często są odkładane z braku czasu, ale to krótkowzroczne podejście. Jeśli zatrudniam dziesięciu pracowników rocznie, opłaca się raz poświęcić czas na opisanie i ustandaryzowanie procesów. Później system wykonuje część pracy za mnie, oszczędza czas i sprawia, że każdy wie, co ma robić.
Jakie zmiany mogą realnie poprawić organizację pracy, szkolenia i rekrutację?
Kiedyś w dyspozycji wystarczała kartka na biurku albo prosty arkusz Excel. Dziś standardem są systemy zarządzania transportem, które pomagają efektywnie planować okna czasowe, kierowców, pojazdy i kolejne zlecenia. Nikt nie chciałby wracać do starych metod.Podobnie jest z rekrutacją. Rynek kierowców jest bardzo konkurencyjny. Firmy muszą działać na wielu kanałach jednocześnie w mediach społecznościowych, na portalach pracy, w różnych językach. Mało która firma ma do tego osobne działy. Systemy pomagają zwiększyć zasięg i automatyzować pracę, która w przeciwnym razie zajmowałaby wieczory i weekendy. Ostatecznie nie chodzi jednak o same narzędzia, lecz o to, aby firma przestała opierać się na improwizacji i zaczęła działać według jasno określonych zasad. Dopiero wtedy można mówić o realnej oszczędności czasu i stabilności operacyjnej.
Jak podkreśla Andreas Rinnhofer, wyzwaniem nie jest już reagowanie na codzienne problemy, lecz uporządkowanie procesów tak, aby firma nie musiała codziennie zaczynać od zera. To obszar, który w najbliższych latach może decydować o konkurencyjności wielu przewoźników.
