W ostatnim czasie w europejskim transporcie drogowym coraz częściej wraca temat uczciwej konkurencji i realnego egzekwowania wspólnych przepisów. Choć regulacje obowiązujące przewoźników są w całej Unii Europejskiej takie same, praktyka ich stosowania w poszczególnych krajach znacząco się różni. Właśnie na te rozbieżności zwraca uwagę Litewski Związek Zawodowy Kierowcó, odnosząc się do przykładów z innych państw i ich wpływu na sytuację litewskich firm transportowych.
Według informacji przywoływanych przez związek w ciągu zaledwie pół roku w Czechach skontrolowano ponad 10 tysięcy pojazdów, a naruszenia stwierdzono w około 20 procentach przypadków. Dla związku nie są to statystyki świadczące o wyjątkowej skali nieprawidłowości, lecz dowód na istnienie systematycznego, zaplanowanego podejścia do rynku. Co istotne, kontrole te przyniosły realne konsekwencje ekonomiczne łączna wartość grzywien i depozytów przekroczyła milion euro, a setki kierowców zostały zatrzymane do czasu usunięcia naruszeń. Zdaniem litewskiego związku zawodowego właśnie ten element ma kluczowe znaczenie: rynek reaguje tylko wtedy, gdy łamanie przepisów przestaje się opłacać.
Szczególnie bolesne dla litewskiego sektora są dane dotyczące przewoźników zagranicznych. W statystykach czeskich służb wśród firm najczęściej naruszających przepisy znajdują się m.in. przewoźnicy z Litwy. Związek podkreśla, że nie można tłumaczyć tego wyłącznie pojedynczymi przypadkami czy błędami kierowców. W jego ocenie jest to sygnał głębszego problemu systemowego – braku skutecznej kontroli wewnętrznej oraz zbyt dużej tolerancji dla naruszeń, które w praktyce stały się elementem modelu biznesowego części firm. Taka sytuacja uderza nie tylko w wizerunek Litwy na rynkach zagranicznych, lecz przede wszystkim w tych przewoźników, którzy starają się działać zgodnie z przepisami. Związek zwraca uwagę, że litewski rynek transportowy funkcjonuje dziś w warunkach paradoksu. Z jednej strony obowiązują wszystkie unijne regulacje dotyczące czasu pracy kierowców, mas pojazdów czy zasad kabotażu, z drugiej ich praktyczne egzekwowanie jest niespójne i często pozbawione realnych skutków. W efekcie firmy przestrzegające przepisów ponoszą wyższe koszty działalności, podczas gdy podmioty łamiące zasady zyskują przewagę cenową. Zdaniem związku taka sytuacja nie tylko deformuje konkurencję, ale prowadzi do stopniowej erozji całego rynku.
W swoim stanowisku organizacja podkreśla również problem polityki sankcyjnej. Na Litwie kary finansowe często nie spełniają funkcji odstraszającej, ponieważ ich wysokość bywa niższa niż potencjalne korzyści wynikające z naruszeń. W praktyce oznacza to ciche przyzwolenie na ryzykowny model działalności, w którym przedsiębiorcy kalkulują nie przestrzeganie prawa, lecz prawdopodobieństwo kontroli. W ocenie litewskich przewoźników zawodowych czeski przykład pokazuje, że skuteczna polityka transportowa musi opierać się na prostym założeniu – naruszenie musi być ekonomicznie nieopłacalne. Związek zwraca również uwagę na problem przeciążonych ciężarówek, który w jego ocenie pozostaje jednym z najbardziej destrukcyjnych zjawisk w transporcie drogowym. Dane z Czech, według których ponad 60 procent skontrolowanych pojazdów przekraczało dopuszczalne normy, pokazują skalę problemu w całej Europie. Jednocześnie ujawniają, jak bardzo brak zdecydowanych działań sprzyja nieuczciwej konkurencji. Przeciążenie pozwala bowiem sztucznie obniżać koszty przewozu, przy jednoczesnym zwiększaniu zagrożenia dla bezpieczeństwa ruchu drogowego i degradacji infrastruktury.
Istotnym elementem czeskiego modelu jest także rola instytucji państwowych w procesie kształtowania polityki transportowej. INSID nie ogranicza się wyłącznie do funkcji kontrolnej, lecz przekazuje dane do resortu transportu, umożliwiając ocenę skuteczności przepisów i ich dalszą korektę. Na Litwie – jak wskazuje związek instytucje nadzorcze wciąż pełnią głównie rolę administracyjną, przez co ich wiedza rynkowa nie jest w pełni wykorzystywana w procesie decyzyjnym. Zdaniem litewskiego związku zawodowego przykład Czech jasno pokazuje, że uczciwa konkurencja w transporcie drogowym nie powstaje samoistnie. Wymaga ona konsekwentnych działań państwa, jasnych priorytetów i realnej odpowiedzialności za naruszenia. Jeśli Litwa chce chronić rzetelnych przewoźników oraz utrzymać wiarygodność swojego sektora transportowego w Europie, konieczne jest odejście od formalnych deklaracji na rzecz polityki opartej na danych i rzeczywistych skutkach. W przeciwnym razie o konkurencyjności nadal będzie decydować nie jakość usług, lecz zdolność do omijania przepisów, co w dłuższej perspektywie uderzy we wszystkich uczestników rynku.
Utworzona: 2026-01-24
