REKLAMA

Są kierowcy, którym się chce...
Utworzona: 2019-06-01

...pomagać i uszczęśliwiać najmłodszych. O sukcesach, planach na przyszłość rozmawiamy z Mariuszem "Wąskim", koordynatorem akcji "Kierowcy Dzieciom".

Machina pomocy ruszyła 5 listopada 2017 roku. Ilu kierowców od tamtego czasu zaangażowało się w akcję i czy ta liczba rośnie?

Na początku było ponad 100 osób. Każdego dnia przybywają kolejne. Obecnie na naszej grupie facebookowej jest nas ponad 2000. Proszę pamiętać, że są też tacy, którzy nie udzielają się w mediach społecznościowych – ich też jest sporo. W sumie w nasze działania - jednorazowo bądź cyklicznie - włączyło się ponad 1000 kierowców. Cieszy nas każdy, kto przyłącza się do akcji. Jednak największą radość sprawia nam fakt, że "Kierowcy Dzieciom" są coraz bardziej widoczni. Naklejki umieszczone na autach są znakiem rozpoznawczym, który wzbudza zainteresowanie na drogach, parkingach, podczas rozładunku bądź załadunku. Widząc je kierowcy podchodzą, pytają o jaką akcję chodzi, jak można się przyłączyć, pomóc. Włączają się spontanicznie, a informacje o niej przekazywane są pocztą pantoflową 😊 I to uważamy za największy sukces.

fot. Artur Gostkowski

Dzięki zaangażowaniu udało się wywołać uśmiech na wielu dziecięcych twarzach. Co osiągnęliście? Ile dzieci, dzięki Waszemu wsparciu, usłyszało dźwięki?

Pomagamy niemal każdego dnia. Dzwonimy do siebie, spotykamy się na parkingach. Dzięki temu, że jesteśmy ze sobą w stałym kontakcie, powstają nowe pomysły. Od zeszłego roku udało nam się uszczęśliwić milusińskich z ponad 200 domów dziecka. By dowieźć ciasta do 236 placówek, w ramach akcji „Kawałek Szczęścia”, 60 kierowców przejechało łącznie 15.000 km. Zaangażowali się w to całymi rodzinami wraz z przyjaciółmi. Pomogli rodzinom z Konina i Gardei, którym zakupili produkty żywnościowe oraz prezenty.

fot. facebook/Kierowcy Dzieciom

Ola, Zuzia, Magda, Szymek, Laura, Zoja, Olek - to dzieci, które dzięki naszemu wsparciu podróżują „Razem z Kierowcami Pomiędzy Dźwiękami.” Ale to nie jedyni, którym pomogliśmy. Dzięki współpracy z Ewą z Warszawy, która jest protetykiem i Sylwią z Białegostoku, dziewiętnaścioro dzieci z całej Polski mogło przetestować aparaty słuchowe. Wiedza i doświadczenie tych dwóch wspaniałych kobiet wspiera nasze działania, a my dzięki temu wiemy jakich aparatów potrzebujemy i komu mogą pomóc. Udało nam się stworzyć własny bank składający się 15 aparatów, które w każdej chwili są gotowe do użycia. Jeśli posiadamy odpowiednie urządzenie, wysyłamy je natychmiast, bez zbędnej dokumentacji. Dzięki czujności naszych kierowców skontaktowaliśmy się z rodzicami dziecka, które zgubiło aparaty słuchowe w Krakowie. Zaoferowaliśmy im pomoc i możliwość wypożyczenia aparatów. Jednak w tym przypadku rodzice byli szybsi 😊. A słowa uznania z ust rodziców dzieci, którym pomogliśmy, dodają nam siły do dalszego działania.

fot. facebook/Kierowcy Dzieciom

Obecnie wspieramy rodziców 15-miesięcznego Mikołaja w zbiórce pieniędzy na operację rekonstrukcji małżowin usznych i otwarcia kanałów słuchowych w Stanach Zjednoczonych. Stoimy przed dużym wyzwaniem, bo jedna operacja to koszt ponad 350 tysięcy złotych, a muszą zostać przeprowadzone dwie. Rozpoczynamy również zbiórkę na aparaty dla Zosi, która ma nietypowe schorzenie - neuropatię słuchową, co dyskwalifikuje ją do implantacji. Musi nosić aparaty odpowiednie do jej schorzenia, a ich koszt wynosi 12.000 zł. Gdy zostaną zakupione, jej obecne aparaty zasilą nasz bank i zostaną udostępnione kolejnym dzieciom.

Musicie szukać ludzi dobrego serca, czy oni sami się do Was zgłaszają?

Śmiało mogę powiedzieć, że bez kierowców nie bylibyśmy w stanie pomóc tak wielu dzieciom. To oni załatwiają gadżety na licytacje. Dla przykładu podam, że dzięki Grześkowi ze Śląska otrzymaliśmy płytę Big Cyc, która została wylicytowana za 1600 zł. Od rodaków z USA, tworzących grupę „Kierowcy Wyklęci”, dostaliśmy oryginalne amerykańskie gadżety. Podczas zeszłorocznych zlotów Truck Show i Master Truck otrzymaliśmy wsparcie od firm transportowych, między innymi od Repiński Transport, Gosped i TomTech. Kierowcy zachęcają również swoich pracodawców do udziału w akcji, co spotyka się z przychylnością z ich strony.

By móc przewieźć „Kawałek Szczęścia” do ponad 200 domów dziecka na terenie Polski, firmy MilordTrans z Olsztyna, GabTrans z Suwałk, Dobrochowski - Transport, Autopomoc ProTrans Suwałki oraz Limes, udostępniły kierowcom służbowe samochody, za co jesteśmy im ogromnie wdzięczni. Wspierają nas również Driving Ladies, grupa kierowców #Zello Polscy Krakersi oraz Hard Work In Trackers. Dzięki zaangażowaniu naszego patrona - honorowego konsula Finlandii w Białymstoku - pojechaliśmy po prezenty do fińskiego Rovaniemii, skąd przywieźliśmy upominki dla ponad 600 niepełnosprawnych dzieci z Białegostoku. To wszystko nie byłoby możliwe, gdyby nie pomoc firmy EckeroLine, która ufundowała nam przeprawy promowe w obie strony.

Dzięki biletom na zawody na skoczni narciarskiej Holmenkolenn, które otrzymaliśmy od kierowców z Norwegii, podczas licytacji na aparaty słuchowe Magdy udało nam się zebrać ponad 4000 zł. Nasze działania wspierają również Piotr - właściciel firmy transportowej Cuba Trans w USA, Stowarzyszenie Klubu Polskiego Trakera i magazyn "Polski Traker", który jest patronem medialnym akcji.

Jakie prezenty i atrakcje przygotowaliście z okazji Dnia Dziecka i co planujecie w najbliższym czasie?

W tym roku skupiamy się przede wszystkim na przygotowaniach do zlotów Truck Show na Pomorzu, Truck Show w Grajewie oraz Master Truck. Na tych imprezach, jak również przez cały rok będziemy spotykać się z milusińskimi, obdarowywać ich upominkami. Pojedziemy ciężarówkami do kilku domów dziecka, by najmłodsi mogli zobaczyć, czym jeżdżą kierowcy. Posadzimy ich za kółkiem, by choć przez chwilę mogli poczuć się jak prawdziwi zawodowcy 😊.

Planujemy również nowe licytacje gadżetów, z których dochód przeznaczymy na zakup następnych aparatów słuchowych dla maluchów. Kolejne przedsięwzięcia będą wymagały sporego zaangażowania i poświęcenia na to czasu, ale nas to oczywiście nie zraża. Chcemy wesprzeć turnus rehabilitacyjny dla dzieci, który jest dość kosztowny i nie wszyscy mogą sobie na niego pozwolić. Przed Świętami Bożego Narodzenia ponownie pojedziemy po prezenty do fińskiego Rovaniemii. Planujemy też akcję "Nakręcony Kierowca", której szczegółów nie możemy na razie zdradzić. Mamy nadzieję, że nasze zaangażowanie skłoni do działania nie tylko kierowców, którzy cały czas pokazują, że mają wielkie serca, ale również sponsorów, chcących wesprzeć nasze działania.

Życzę wielu sukcesów w dalszym pomaganiu dzieciom.

Rozmawiała Monika Słotwińska-Persak

fot. facebook/Kierowcy Dzieciom

"Kierowcy Dzieciom" - co o akcji mówią trakerzy?

Dlaczego przystąpiłam? Bo lubię pomagać innym, dzielić się tym czym mogę. Pomaganie jest czymś ważnym w życiu człowieka. Dzięki temu możemy stawać się lepszymi ludźmi. Uważam, że ta akcja jest wyjątkowa, bo jednoczy i motywuje osoby o wielkim sercu – Patrycja.

Fajna sprawa z tym pomaganiem. Biblijna teza że „Więcej szczęścia wynika z dawania niż z otrzymywania" jest prawdziwa. To zaszczyt znaleźć się w gronie ludzi, którzy nie patrzą tylko na czubek swojego nosa, ale chcą bezinteresownie zrobić coś dla pokrzywdzonych przez los dzieci – Jurek.

Przyłączyliśmy się do akcji kiedy trafiliśmy na post, że szukają chętnych do pomocy w rozwożeniu "Kawałka Szczęścia". Wtedy nie mieliśmy pojęcia o istnieniu tej grupy. Pomagamy jak tylko jest to możliwe. Mając swoje dzieci inaczej postrzegamy pewne sprawy. Cudownie jest choć na chwilę wywołać uśmiech u innego dziecka, zwłaszcza takiego, które bardzo tego potrzebuje. Dopiero po akcji z „Kawałkiem Szczęścia” przyjrzeliśmy się działalności grupy. Spodobało nam się to, co kierowcy robią dla tych dzieciaków, zaangażowanie i serce, które wkładają. Bardzo cieszy nas fakt, że jako branża potrafimy się jednoczyć i wspólnymi siłami pomagać. Jesteśmy dumni z tego, że znaleźliśmy się w tym gronie 😉 - Roma i Andrzej.

Do akcji dołączyłam dlatego, że sama doświadczyłam sytuacji, kiedy moje dziecko przestawało słyszeć. Czułam złość, niemoc, bezsilność. Nie wiedziałam do kogo zwrócić się o pomoc. Pamiętam miesiące spędzone na dojazdach do lekarzy, szpitali, płacz Jaśka i moją bezsilność... Jestem silną osobą, która w życiu kieruje się zasadą, że nie ma rzeczy nie do zrobienia. I tak było tym razem. Wraz z mężem postanowiliśmy zrobić wszystko, co w naszej mocy, żeby pomóc naszemu dziecku. Dzisiaj Jasiek słyszy, skończył szkołę muzyczną, pisze teksty i śpiewa. To było 18 lat temu. Chcę pomagać, bo dzięki naszemu zaangażowaniu dzieci niesłyszące mogą wejść w świat dźwięków, stać się dla nas wielką radością i darem. Dzięki tej akcji pokazujemy problem dzieci niesłyszących. Jesteśmy ich głosem, ambasadorami. Czuję się wyróżniona, że mogę w tym uczestniczyć i przyłożyć się choć odrobinę do tego WIELKIEGO dzieła – Małgorzata.

Choć jesteśmy daleko od Polski, to ona zawsze jest i będzie w nas. Mamy własne rodziny i życie, jednak w miarę możliwości pomagamy, bo wyznajemy zasadę, że wszystkie dzieci nasze są! – kierowcy ze Stanów Zjednoczonych Ameryki.
Do ulubionych