REKLAMA

'Żółte kamizelki' zwyciężyły. Francuski rząd wycofał się z podwyżki podatku na paliwo
Utworzona: 2018-12-05

Decyzja o odłożeniu terminu wprowadzenia podwyżki została przyjęta podczas spotkania zwołanego przez prezydenta Francji Emmanuela Macrona w Pałacu Elizejskim, w którym wzięli udział premier i kilkunastu ministrów, w tym minister odpowiedzialny za transformację ekologiczną, François de Rugy, oraz minister gospodarki, Bruno Le Maire.

Gwałtowny wzrost cen paliw, który nastąpił od stycznia br. we Francji spowodował wściekłość kierowców. Jednak nie jest to jedyny powód ich niezadowolenia. Do tego doszła przede wszystkim zadeklarowana przez Emmanuela Macrona chęć podniesienia podatku od oleju napędowego, co miało nastąpić od 1 stycznia 2019 roku. Rząd uzasadniał konieczność wyrównania stawek podatku dla paliw względami ekologicznymi oraz skutkami afery Dieselgate.

By zaprotestować swoje niezadowolenie kierowcy postanowili wyjść na ulice. 17 listopada br. tak jak zapowiadali, tak też zrobili. Protestujący blokowali punkty strategiczne, w tym dostęp do rafinerii, na lotnisko, do punktów poboru opłat na autostradach. Podczas dwóch tygodni protestów doszło do wielu zamieszek, które sparaliżowały ruch na francuskich drogach. Kierowcy stanęli w wielokilometrowych korkach. Z tego też powodu, rząd francuski zdecydował o wydłużeniu dziennego i tygodniowego czasu pracy dla kierowców samochodów ciężarowych.

Kryzys 'żółtych kamizelek' odbił się również negatywnie na popularności Macrona oraz premiera Philipe: według sondażu poparcie dla prezydenta spadło 0 6 p.proc do 23%, w porównaniu z poprzednim miesiącem, a w przypadku premiera – o 10 p.proc. do 26%.

Po sobotnich protestach poparcie społeczne dla protestujących utrzymuje się nadal na wysokim poziomie: według najnowszego sondażu, wyraża je ok. 70% ankietowanych.

Na jak długo zostanie odroczona owa podwyżka, czas pokaże. Póki co 'żółte kamizelki' mogą poczuć się zwycięzcami.
Do ulubionych