REKLAMA

Gdzie się nie spojrzy tam ciężarówka, czy są momenty kiedy ma ich dość?
Utworzona: 2018-11-01

W ogniu pytań Grzegorz "Gregory" Ostaszewski, który pracuje w rodzinnej firmie transportowej i jest jedynym Polakiem biorącym udział we francuskim cyklu wyścigów ciężarówek French Truck Racing Championship.

Czym się zajmujesz w firmie?

Wszystkim dosłownie wszystkim. Jeśli jest potrzeba, to jadę w trasę czy na rozmowy z klientami. Gdy rodzice na przykład są na urlopie, zajmuję się sprawami związanymi z placem, warsztatem i dopilnowaniem całości. Krótko mówiąc, jestem tam gdzie mnie potrzebują.

Zastanawiam się jak godzisz codzienność z wymagającym udziałem w wyścigach ciężarówek?

Nie jest lekko, bo obowiązków w firmie jest dużo, ale udaje mi się pogodzić taki tygodniowy wyjazd na wyścigi. Zawody to sześć spotkań w sezonie, a ten trwa od maja do października. W firmie jestem praktycznie codziennie. W razie potrzeby, i zdalnie jestem w stanie być na bieżąco z różnymi sprawami i je kontrolować


Pracujesz w rodzinnej firmie transportowej, jesteś kierowcą i bierzesz udział w wyścigach. Czyli w twoim życiu wciąż obecne są ciężarówki. Nie masz ich czasami dość?

Mam, cały czas mam ich dość :). Największa radość to wyścigi. Wszyscy dobrze wiemy jak wygląda obecnie sytuacja w branży, to wszystko wpływa na jej postrzeganie i jest stresujące. A taki wyjazd na zawody to oprócz pasji też odstresowanie.

Co jest dla Ciebie w życiu najważniejsze?

Chyba jak dla większości z nas rodzina i przyjaciele.

Wsparcie najbliższych pomaga czy raczej przeszkadza?

Oczywiście, że pomaga. Bez wsparcia rodziny i przyjaciół nie dałoby się pewnych rzeczy pogodzić. Są moim wsparciem i najwierniejszymi kibicami.

Tymi samymi wartościami kierujesz się w życiu prywatnym i na torze?

Na torze jest jedna wielka walka, wszyscy chcemy wygrać i uzyskać jak najlepszy rezultat, nie możemy odpuszczać. W życiu wszystko wygląda inaczej, można a nawet trzeba czasami iść na kompromis.

Masz jakiś autorytet, kogoś kto pobudzał Twoją pasję?

Tato! Gdyby nie on to na pewno nie byłoby mnie tutaj. Nie jeździłbym na motorze, ani ciężarówką. Gdy miałem 7 lat wsadzał mnie za kółko i uczył (przyp. red. Grzegorz zaczynał w wieku 7 lat od wyścigów motocrossowych, później brał udział w serii rajdów na quadzie. Towarzyszył ojcu podczas rajdów, obserwował przygotowywanie ciężarówek do startu, podglądał pracę mechaników w warsztacie i w końcu sam, jako 12-latek pilotował ciężarowego Unimoga. W kolejnych latach jeździł jako pilot ojca i szkolił się u jego boku). Uprawnienia kategorii C zrobiłem najszybciej jak się dało czyli zaraz po ukończeniu 18 roku życia. Można pokusić się o stwierdzenie, że ściganie mam we krwi.

Siadając za kierownicą ciężarówki w pracy, nie kusi Cię by dodać gazu?

Oj czasami mnie korci :)! Oczywiście zdarzają się momenty, w których to wykorzystuję, ale wszystko w granicach rozsądku.

Jeździsz już drugi rok, czy ten sezon jest łatwiejszy od poprzedniego?

Wydaje mi się, że ubiegłoroczny był prostszy dlatego, że nie kombinowaliśmy tyle przy samochodzie. Cały sezon jeździłem autem, w którym nie wprowadzaliśmy żadnych modyfikacji i które zdążyłem poznać. W tym roku sytuacja wygląda inaczej, bo po trzech wyścigach ciężarówka została przebudowana. Zmieniliśmy zaciski, tarcze, amortyzatory i przegięliśmy belkę z przodu, a to są rzeczy, których trzeba było się od nowa uczyć.

Plany i marzenia na kolejny rok?

Marzeniem jest wystartować w kolejnym sezonie w lidze francuskiej oraz przymierzyć się też do ligi europejskiej…

To marzenie, czy może jakiś plan?

Nie chcę zapeszać, ale jest pewien pomysł i zobaczymy co z niego wyjdzie. To taki mój powrót do przeszłości (przyp. red. w 2013 r. Grzegorz startował w sezonie europejskich rozgrywek wyścigów ciężarówek w czeskim zespole). Po lidze francuskiej, w której obecnie jeżdżę ta europejska jest jakby kolejnym etapem.

Czy to oznacza też zmianę teamu?

Nie, chciałbym przejść z moim Teamem 14. Z nimi czuję się bardzo dobrze, jesteśmy jedną wielką rodziną.

Ukończyłeś sezon na 5. miejscu w klasyfikacji generalnej, podobnie zresztą jak w ubiegłym roku. Jesteś zadowolony?

I tak i nie. Z jednej strony dobrze, że nie jest gorzej niż w zeszłym roku, a z drugiej były ogromne szanse na zajęcie 4 miejsca. To jednak sport i zdarzają się sytuacje, których nie da się przewidzieć.


Czyli widzimy się w kolejnym sezonie?

Oby, bo to nigdy nie jest pewne. Bardzo bym chciał i liczę na to.


Bardzo dziękuję za rozmowę!

Rozmawiała: Anna Banaszkiewicz
Do ulubionych
REKLAMA
PREZENTACJA FIRMY
Pomorskie Stowarzyszenie Przewoźników Drogowych


NAJNOWSZE WIADOMOŚCI

NASZE WYWIADY

OPINIE

NASZE RELACJE