REKLAMA

Nie kręć w Austrii, bo to dużo kosztuje
Utworzona: 2018-07-11

Kamerka z okna! Takie hasło musicie zapamiętać, gdy wybieracie się wakacyjną trasą wiodącą przez Austrię. Mandaty są surowe, a gdy zabraknie pieniędzy, policja może wziąć w zastaw cenne przedmioty.

Jak informuje brd24.pl ten, kto nie jedzie do Wiednia na sznycel lub tort Sachera (i uwaga na przejadanie się, bo jak ostrzega polski MSZ – mimo karty EKUZ za pobyt w austriackich szpitalach trzeba płacić ryczałtową opłatę wynosząc ok. 20 euro za dobę!), może i tak mieć Austrię na swojej wakacyjnej trasie – bo przez ten kraj wiedzie jedna z najszybszych z Polski tras na Bałkany czy do Włoch.

Nie wystarczy zadbać o winietę (uwaga na dodatkowe opłaty np. przejazd tunelem), dobry stan opon, hamulców, posiadanie apteczki i kamizelki odblaskowej oraz w zimie opon zimowych czy łańcuchów – bo policja bardzo skrupulatnie prowadzi kontrole stanu technicznego – trzeba też zdjąć rejestrator jazdy. Bo austriackie prawo nie pozwala nagrywać innych na drodze. Najlepiej więc przed przekraczaniem granicy wideorejestrator upchnąć do samochodowego schowka. To może ocalić od wydania 10-25 tys. euro. Czego jeszcze nie wolno, o tym przeczytacie na stronie brd24.pl.

Źródło: brd24.pl
Do ulubionych
REKLAMA
PREZENTACJA FIRMY
GRACO Sp. z o.o.


NAJNOWSZE WIADOMOŚCI

NASZE WYWIADY

OPINIE

NASZE RELACJE

REKLAMA