REKLAMA

Brak kompromisu ws. rewizji dyrektywy
Utworzona: 2017-06-19

Dodatkowe wyzwanie przed prezydencją estońską.

Jak czytamy na stronie Inicjatywy Mobilności Pracy projekt Komisji Europejskiej z marca 2016 roku, który zakłada, że pracownik delegowany, czyli wysłany przez pracodawcę do pracy w innym kraju UE, ma otrzymywać takie samo wynagrodzenie, jakie otrzymuje za tę samą pracę pracownik lokalny wzbudza coraz więcej dyskusji oraz emocji. Projektowi sprzeciwia się Polska, bo uważa, że uderzy on w konkurencyjność polskich firm i miejsca pracy. Ostateczna decyzja jeszcze nie zapadła i pozostaje do rozstrzygnięcia podczas Prezydencji Estonii.

Polskie firmy w ubiegłym roku wysłały do innych krajów UE ponad 500 tys. pracowników. Z efektów świadczonych przez nich fachowych usług korzysta nie tylko polska gospodarka, lecz także zagraniczni kontrahenci polskich firm i ich klienci. Polski sprzeciw wobec rewizji Dyrektywy o delegowaniu pracowników popierają także inne państwa: Bułgaria, Czechy, Dania, Estonia, Chorwacja, Węgry, Łotwa, Litwa, Rumunia i Słowacja. Został on formalnie wyrażony w formie skierowanej do Komisji tzw. żółtej kartki, która została jednak przez Komisję w całości odrzucona. Był to pierwszy przypadek w historii wspólnoty odrzucenia przez Komisję Europejską w całości postulatów państw korzystających z tej procedury.

Prace nad projektem dyrektywy są na ostatniej prostej i obecnie zajmują się nim równolegle Parlament Europejski i Rada UE. Jednak zwłaszcza Francuzi i Belgowie coraz głośniej nazywają delegowanie pracowników „dumpingiem socjalnym”, czyli – ich zdaniem – nieuczciwą konkurencją na rynku pracy poprzez sztuczne zaniżanie jej kosztów.

Sprawiedliwość na wspólnym rynku UE wymaga tych samych zasad wynagrodzenia za tę samą pracę w tym samym miejscu – powiedziała 15 czerwca komisarz UE ds. zatrudnienia Marianne Thyssen po obradach Rady UE w Luksemburgu.

To gorąca sprawa dla Warszawy, bo Polacy to blisko ćwierć z około 1,9 mln „pracowników delegowanych” w całej Unii. Pracują przede wszystkim w Niemczech i we Francji, gdzie prawie połowa jest zatrudniona w budownictwie.

Malta, sprawująca do końca czerwca prezydencję w Radzie UE, pierwotnie planowała na 15 czerwca głosowanie nad reformą delegowania pracowników. Koalicja Polski i około 10 innych krajów UE przeciwnych zmianom najprawdopodobniej przegrałaby to głosowanie. Jednak nowy postulat Francji wymaga nowych konsultacji w Unii, więc Malta postanowiła zostawić ten problem w spadku Estonii, czyli kolejnej prezydencji.

Ale czy pomysł Francji ma szanse? Przeczytasz o tym na stronie Inicjatywy Mobilności Pracy.
Do ulubionych