| |||||||
bobdriver(2009-07-30 23:16:47) | tworki zgadzam sie z toba ale kodow pocztowych to w tym Krakowie chyba troche jest i nie sa one przypadkowe tylko przypisane do jakiejs czesci miasta, powiem a w zasadzie napisze ze jesli masz wiecej takich dobrych kierowcow w ciagu dnia co sklonilo cie do napisania tego tekstu to wspolczuje i mysle ze pracujesz w kiepskiej spedycji moze malo placa, moze za duzo nie wiem ale jesli byla to jedna taka sytuacja to nie robmy dramatu. A do NATY i jej zdarzenia z kierowca ktory uzywal navi i trafili tam gdzie trfili, to mysle ze ten kierowca nie tylko nie sluchal navi ale tez nie obserwowal drogi tylko... pasazerke, a to sie nieraz zle konczy ilez to razy awaryjnie hamowalem ogladajac sie za krotka spodniczka czy dlugimi nogami jak kto woli, ale NATA z tego mozesz byc happy ze obcy mezczyzna sie oglada za kobieta to tak z ; -) dla usmiechu do poduchy zycze milej nocy i ile wyjazdow tyle powrotow!!! | ![]() ![]() | ![]() | ||||
Tworki-mój drugi dom(2009-07-30 23:32:44) | wg mnie wyznacznikiem dobrej/złej spedycji nie są kierowcy, są jej częścią i w zasadzie wizytówką ale każdy jest inny i nie można oceniać zbyt pochopnie, akurat pracuję dużo z młodymi kierowcami, często zaczynającymi dopiero "karierę" więc chciał nie chciał takich różnych dziwnych przypadków mam sporo, staram się być wyrozumiały, ale wszystko ma swoje granice. Powtórzę jeszcze raz nic i nikt nie zwalnia kierowcy, nawet młodego, niedoświadczonego od myślenia | ![]() ![]() | ![]() | ||||
borsuk 6x9(2009-07-31 02:17:08) | ja też już trochę sobie jeżdżę i po kraju i po europie. kiedyś nie było navi to się śmigało na mapie, a teraz jest więc skoro mam to ją wykorzystuję. czasem nawet do tego żeby wiedzieć ile kilosów mi do domu zostało choć drogę znam. zresztą umówmy się. po kraju, jesli miejscem docelowym nie są np. parzymiechy górne nie potrzebna jest mapa, navi ani przewodnik. po prostu jak się jeździ to się wie. dzisiaj z zakopca przyleciałem sobie do gdańska i praktycznie mapa nawet nie została otwarta bo i po co. | ![]() ![]() | ![]() | ||||
lukasz_nysa(2009-07-31 08:58:35) | Tworek, w pełni popieram!!! Są kierowcy którym nie trzeba dwa razy powtarzać bo po prostu wiedzą, a niektórym jakby zabrał nawigacje to nie wiedzieliby gdzie są... osobiście prowadziłem kierowcę który nigdy nawigacji nie używał i zawsze sobie radził a zjeździł mało tego że europę to w latach świetności PRL wylądował 30 km od chińskiej granicy i to starem 28... Da się zrobić? | ![]() ![]() | ![]() | ||||
champion(2009-07-31 10:22:00) | Tworek. Moim zdaniem podstawa calego transportu, jest dobry kierowca. Jezeli masz dobrego kierowce, to Ci powie ''pier. dolisz przyjacielu'' i wytlumaczy Ci dlaczego tak powiedzial. Dobry kierowca, to taki, ktory nie bedzie sie bal powiedziec n. p. spedytorowi, ze nie ma racji. Znam opinie o nas wszystkich i kierowcach i tych, co pracuja w biurze. Jedna i druga jest nie ciekawa. To, ze masz kontakt z mlodymi kierowcami ( pewnie nie jeden z tych mlodych ma 50lat), powoduje, ze nie masz zdrowia na dyskusje z kierowca. A ja, nie mam zdrowia na dyskusje ze spedytorami, dlatego, ze maja oni w wiekszosci do czynienia z mlodymi kierowcami. Dostaje adres rozladunku. Santa Margarida de Montbui. Zajezdzam, robie kolko po wsi, pytam policjanta i okazuje sie, ze nie ma takiej ulicy i takiej firmy. Dzwonie i mowie, ze adres jest do *. Zlecajaca ladunek byla spedytorka z duzym doswiadczeniem. Dostaje odpowiedz, ze zaraz oddzwonia. Mija 20min, ja stoje na ulicy, wiec otwieram koperte z faktura dla odbiorcy i tam znajduje adres Santa Margarida i els Monjos. Ruszylem i informuje firme, ze otworzylem koperte dla odbiorcy i mam juz adres. Pani spedytor do mnie mowi, ze przeciez kod pocztowy byl dobry, wiec w czym mam problem. Na to, ja odpowiadam, ze ja szukam po kodach wtedy kiedy sa dwie takie same miejscowosci, a jesli jest tylko jedna, to po co mam sprawdzac kod pocztowy?. Zaplula sie z lekka, zlapala powietrza i znanym wszystkim zwyczajem ''wyjasnia''. Mowi mi, ze Santa Margarida de Montbui, to w jezyku Katalonskim oznacza Santa Margarida i els Monjos. Teraz ja zlapalem powietrza i powstrzymujac sie od poslania Pani Spedytor w chooj, odpowiedzialem, ze tak, ma racje, a po angielsku Santa Margarida de Montbui nazywa sie New Jersey. Od tej pory rozmawialismy zawsze na wysokim poziomie kultury. | ![]() ![]() | ![]() | ||||
champion(2009-07-31 10:42:57) | Tworek. Z mojej strony jest to zwykla dyskusja o mojej i Twojej pracy. Nie mam na celu Ciebie obrazic, czy sie klucic. Po prostu zwykla wymiana zdan. Pisze to, zebys nie pomyslal zle. Ruszam zaraz, wiec jesli cos do mnie napiszesz, odpowiem troche pozniej. Mam swiezy towar i czyste tacho, wiec w niedziele zamiast isc do kosciola, lub posiedziec na forum, pewnie bede jechal. | ![]() ![]() | ![]() | ||||
Tworki-mój drugi dom(2009-08-01 12:59:28) | Oczywiście że dyskutujemy, oczywiście że podanie kodu pocztowego w transporcie międzynarodowym to podstawa dobrze przekazanego zlecenia, rozwiązuje to sporo problemów z nazewnictwem miast itp. W transporcie krajowym, wg mnie, w przypadku miejscowości typu Pcim Dolny (pozdrawiam wszystkich mieszkańców Pcimia Dolnego) również jest niezbędny, jasno i wyraźnie określi nam cel dostawy. Ale w przypadku takich miejscowości jak Kraków, Poznań, Gdańsk itp. mógłbym pokusić się o stwierdzenie że można ominąć kwestię kodu pocztowego. Oczywiście jeśli jakiś kierowca będzie chciał to go podam, ale dla większości kierowców tego typu informacja jest zbyteczna. Ja planuje średnio 60 aut (chłodni:) dziennie, są to załadunki w większości w stałych adresach, rozładunki po części też są stałe, więc prowadzenie każdego kierowcy za "rączkę" i tłumaczenie mu że Gdańsk to Gdańsk jest niemożliwe. Ode mnie kierowcy wymagają mądrego i przemyślanego układania tras więc i ja wymagam od kierowców odrobiny myślenia, to zdrowy układ. Jeśli okazuje się jednak że owy Gdańsk nie jest tym z trójmiasta wtedy informuję go o tym, jeśli nie to nazwa firmy, miasto, ulica i numer jest wystarczającą informacją. Wiem że zaraz posypią się na mnie gromy, ale byłem kierowca i nigdy nie pomyliłem adresu rozładunku\załadunku , wystarczy uruchomić w stopniu minimalnym szare komórki i będzie wszystko ok. Jeśli ode mnie wymagają to i ja wymagam, nie znoszę lenistwa. Zawód kierowcy wymaga myślenia a nie ślepego jechania przed siebie, zresztą jak ktoś nie myśli logicznie to i kod pocztowy mu nie pomoże, może sobie powiesić i pięć nawigacji i tak się zakręci. | ![]() ![]() | ![]() | ||||
ese(2009-08-01 13:26:51) | Przypomniała mi się sytuacja odwrotna: Kolega dzwoni do firmy (z Czech zresztą) :"Jestem w tej miejscowości co mialem ładować, ale tu takiej firmy nie ma i kod pocztowy też się nie zgadza. Co mam robić?" A jest piąek, jedenasta.. Czesi dzwonią z zapytaniem gdzie to auto, bo oni dziś pracują do czternastej. Cudem zdążył dojechać z drugiej strony Pragi.. Parę lat to temu było, ale to nie dowcip ani anegdota. | ![]() ![]() | ![]() | ||||
FAN-MAGNUM(2009-08-07 15:01:43) | Tworki... tyle wysiłku i psu na budę, a czy Tobie naprawdę ciężko kliknąć kod? ? to tylko 6 ( sześć ) razy w klawisze aby GPS-owy baran nie musiał dzwonić gdy pijesz kawę? ? :-) ŻART | ![]() ![]() | ![]() | ||||
FAN-MAGNUM(2009-08-07 15:10:12) | borsuk ale mnie zaskoczyłeś jak mogłeś tak bez mapy śmigać z "zakopca" do "morza"? ? jechałem ostatnio tak jak TY i jadąc "7" do węzełka z A4 miałem dylemat czy śmigać do końca tą krętą trasą czy jednak sponsorować " właściciela A4" pod Katowice, później darmową A1, i znów sponsoring na ostatnich kilometrach. Wybrałem to drugie rozwiązanie bo nie lubię"lepperów" i "pedałków" na drodze | ![]() ![]() | ![]() | ||||
champion(2009-08-07 16:33:50) | Tworek. Ze wszystkim sie zgadzam, tylko widze u Ciebie, ze ulegles opiniom kolezanek i kolegow z biura. Sam spotykam takich kierowcow, ze az boli mnie w klatce piersiowej po wykladach parkingowych, ale nie zapominajmy z kad ci ludzie sie wzieli na tym stanowisku. Jezeli przeprowadzamy rozmowe kwalifikacyjna i widzimy, ze mamy do czynienia z Corky Tacherem, to powinnismy pozniej go tolerowac. Dla mnie, nie Corky Tacher, ktory chce byc gumowa kaczka z filmu Convoy jest Tacherem, tylko ten, ktory zatruudnia Tachera i pozniej mowi do wszystkich w biurze ''patrzcie, jacy ci kierowcy, to Tachery''. Jesli napiszesz kierowcy, ze laduje jablka i on do Ciebie dzwoni i pyta, czy te jablka beda czerwone, czy zielone, to nastepnym razem mu napisz, ze jablka beda zielone i dodaj, ze beda mialy ogonek. Mialem na wyposazeniu satelite i musialem pisac o ktorej dojechalem, zaladowale, wyjechalem itd. Po wyslaniu wiadomosci, dzwonil do mnie chlopiec i pytal, czy wymienilem palety. Od tej pory pisalem to co powyzej plus to, ze wymienilem palety i ile tych palet. Pozniej dzwonili do mnie z pytaniem, jaka temperature ma towar, wiec zaczalem pisac, to co powyzej plus palety i temperatura. Dzisiaj pisze takie wiadomosci, ze nie ma potrzeby do mnie dzwonic i tak samo powinienes zrobic Ty. Oszczedzi to nerwow Tobie i kierowcom. | ![]() ![]() | ![]() | ||||
kiwidriver(2009-08-22 04:24:08) | Rozumiem, że autor chciał pokazac uzależnienie kierowcy od elektroniki, jednak akurat w temacie kodów pocztowych nie zgadzam się z nim. Kod to podstawa, zawsze wymagałem podania kodu przy adresie, a to dlatego że niekiedy zdarzało się, że w jednym mieście były ulice o dokładnie tej samej nazwie w różnych dzielnicach (np. w Hiszpanii). I wtedy była zgadywanka. Z kodem natomiast sprawa była jednoznaczna. Do tego nie raz zdarzało się, że dyspozytor przekręcił jedną literę w nazwie ulicy i zupełnie przypadkowo okazywało się, że ulica taka również egzystuje. Jeżeli ktoś jeździł po Niemczech, to wie co to są tzw Gemeinden, czyli gminy. Dostawało się nazwę "miejscowości", która była nazwą gminy rozciągającej się w promieniu np 100 km i w skład której wchodziło kilkadziesiąt mniejszych miejscowości, gdzie nazwy ulic bardzo często się powielały. W takich przypadkach bez kodu pocztowego znaleśc adres było bardzo czasochłonne, albo wręcz niemożliwe. Tak więc kolego, ja również bym się Ciebie zapytał w takiej sytuacji o kod pocztowy, nawet jak bym wiedział, że to TEN Kraków, gdyż zawsze weryfikowałem informacje podawane mi przez dyspozycję, mimo że w moich czasach nawigacji jeszcze nie było. Z resztą stwierdzeń naturalnie się zgadzam, traktuję navi jako dodatkową pomoc, ale w pierwszej kolejności sprawdzam adres w atlasie, lub planie miasta. Pozdrawiam | 1 | ![]() ![]() | ![]() | |||
kiwidriver(2009-08-22 04:30:31) | Zresztą bardzo mądrze napisał champion, właśnie tak postępują profesjonaliści, myślę o tych paletach, temperaturze itp. Po "dograniu" się na linii kierowca - dyspo, nie ma potrzeby kontaktu. Zestaw informacji przekazywanych w jedną i drugą stronę jest kompletny i jednoznaczny i właśnie o to chodzi!!! Szkoda tylko, że takich kierowców jak champion jest niestety niewielu, a i dyspozytorów którzy są na tyle profi też... | ![]() ![]() | ![]() | ||||
maleństwo(2009-09-18 12:52:15) | Tworki... super :) | ![]() ![]() | ![]() | ||||
shellma alias inna(2009-11-25 00:44:06) | tak ładnie żarło... i zdechło: ( Tworki, no wiesz? Nie masz w zanadrzu innego "elektronicznego pastucha" do "pieszczenia" gawiedzi?:D | - 2 | ![]() ![]() | ![]() | |||
hubahd(2010-01-04 13:40:10) | Technika znacznie ułatwia życie ale zdrowy rozsądek przede wszystkim. AutoMapa 6. 0 | ![]() ![]() | ![]() | ||||
FleetMaster(2010-01-18 20:46:49) | Mam wrażenie że mało kto pamięta o tym, że mapy w nawigacjach zmieniają się, podobnie jak drogi. No może z pewnym opóźnieniem. Zresztą ta sama zasada dotyczy map papierowych. Innymi słowy, jak ktos jeździ na mapach z ubiegłego roku (lub starszych) to niech się nie dziwi że czasami niemoże trafić do celu. Jeżeli chodzi o dyspozycję to przecież istnieją proste systemy (np. TomTom Work) gdzie dyspozytor odszukuje na mapie miejsce docelowe i zdalnie programuje nawigację kierowcy przesyłając mu jednocześnie zlecenie. | ![]() ![]() | ![]() | ||||
Marcia(2010-05-31 12:18:25) | Zgadzam sie z tym, ze oprocz map i nawigacji na pierwszym planie trzeba uzywac rozumu. Nie jestem "starym kierowca", nie mam ze soba bagazu doswiadczen jazdy dziesiecioletnich. Jestem kobieta, a jednak rozum i mape stawiam na pierwszym planie i nie dlatego, ze nie umiem sie posluzyc nawigacja czy laptopem. Wrecz przeciwnie; ) Ci co mnie znaja, wiedza dlaczego. Najpierw jezdzilam bez nawigacji ale jesli juz owa posiadalam, przyznaje sie, ze z niej korzystam/lam. Kiedy przydaje sie nawigacja? Chocby do wypisania tarczki ; ) Jestem z osob, ktore po dostaniu adresu rozladunku, bierze w reke mape, analizuje ktoredy dojedzie, a pozniej te dane narzuca na mape w nawigacji. Dlaczego? A chocby dlatego, ze moja nawigacja informuje mnie, ze przede mna jest slynny "stau" a wtedy, dzieki takiej informacji moge go ominac. Oczywiscie, nie zawsze. Nawigacja rowniez przydaje mi sie w "postrzeganiu drog i znakow". Niejednokrotnie na landowkach sa przesadzone znaki ostrzegajace, jak rowniez jest ich brak. Z nawigacji moge odczytac jaki zakret mnie czeka. Owszem, nie moge powolywac sie tylko na nia, bo moze droga byc zle naniesiona. Lecz moge to wysrodkowac. Nawigacji rowniez uzywam, by odczytac z niej dojazd do danego punktu w miescie. Wybaczcie ale nie ma osoby, ktora posiada mapy wszystkich miast. Nie ma miast, gdzie przy wjezdzie sa zawsze tablice informacyjne z mapa, z czego tez staram sie korzystac. Nie zawsze o 3 w nocy w malym miasteczku znajdzie sie czlowiek, ktory nam podpowie. A jesli juz podpowie to nie zawsze slusznie. Jadac do danych punktow, powinnismy przede wszystim myslec. Patrzec na droge i na znaki a nawigacje traktowac jako pomoc dla nas samych. Co do kodow, zgadzam sie z kiwidriver. Niejednokrotnie bez nich nie da sie dojechac. Tekst fajnie napisany, o jednym przypadkow. Owszem przypadkow jest wiecej, chocby chlopaka, ktory nie mogl wyjechac z pewnego Panstwa przez kilka dni bo nawigacja mu padla. To juz nie jest smieszne ale tragiczne. Owszem spedytorzy, dyspozytorzy czesto zle napisza adresy a czesto tez takie dostaja a pozniej wychodza spiecia. Jesli i jedna strona, ta w biurze oraz druga, za kolkiem zacznie uzywac rozumu to mozna dojsc do porozumienia i do rozwoju transportu. Serdecznie pozdrawiam i byc moze do zobaczenia na szlaku. | 1 | ![]() ![]() | ![]() | |||
Marcia(2010-05-31 12:26:20) | a co do "starych" kierowcow, byl u nas w firmie przyjety jeden, jako "mlody w firmie". Mezczyna ok 50ki z 20 kilkuletnim doswiadczeniem. W firmie bierze, ze "nowego" na 3 miesieczny okres szkolenia, czyli jazda w podwojnej, niezaleznie od ilosci lat przepracowanych za kolkiem, po to by zobaczyl jaki system jest w firmie i by firma wiedziala, czy taka osoba sie nadaje. Bo papierek nie swiadczy o rozumie. I tak pewnego pieknego poranka dostalismy Pana X. Masa doswiadczenia na miedzynarodowce, multum aut a przez pol dnia uczal sie ruszac zestawem i podpinac naczepe, nie wspominajac o tym, ze nie raz w nocy budzil kierowce drugiego i pytal sie gdzie On jest bo nie wie gdzie dojechal, pytal rowniez o kraj. Nawet mowiac Jemu by trzymal sie danej autostrady jechal nia do konca, nie zjezdzal to i tak robil swoje. Wiek nie ma znaczenia. Zgadzam sie, ze wiekszosc mlodych "jezdzi na nawigacji". Teraz pytanie: z lenistwa, czy moze nie sa nauczeni odczytywania map. pozdrawiam | 1 | ![]() ![]() | ![]() | |||
zbigniewan(2010-06-06 16:58:30) | Dzisiaj bez nawigacji nit już nie potrafi jeździć? . Kto potrafi czytać zwykłą mapę? Może ludzie zapomnieli że są drogowskazy, Oczywiście wygoda, przy tym lenistwo lenistwo lenistwo. Wyłączony mózg, (jeśli takowy posiada użytkownik nawigacji). Jakoś sobie radzę bez nawigacji, czasem są problemy ale to między innymi zmusza do myślenia, oraz nauki języków np. angielskiego, gdzie w większości krajów europy ludzie znają ten język. Mam wrażenie, że poziom wiedzy i inteligencji stale się obniża. Moim zdaniem spowodowany dużą przypadkowością w naszym zawodzie (kierowca zawodowy) trafiają do tego zawodu ludzie, którzy chcą sobie pojeździć lub nie mają innej pracy, a o zarobkach nasłuchali się niestworzonych rzeczy. | ![]() ![]() | ![]() | ||||
Marcia(2010-06-06 18:25:22) | zbigniewan, jak juz wspominalam i bez nawigacji sobie radze ale nie rozumiem, dlaczego jesli moge sobie cos ulatwic to mam nie korzystac. Przeczytaj jak np to ja robie. Najpierw mapa, ulozenie trasy pozniej narzucenie to do mapy w navi. I poczytaj w jakich przypadkach sie przydaje. Jesli ma mi cos ulatwiac zycie, dlaczego mam z tego nie korzystac. Rozumiem milosc do klasyki ale trawy pewnie nie kosisz juz kosa tylko kosiarka. o to mi chodzi. Nie mowie, ze przy tym ma byc wylaczany mozg. Wrecz odwrotnie. | ![]() ![]() | ![]() | ||||
Marcia(2010-06-06 18:26:00) | co do zawodu: sa rozni ale niektorzy to kochaja i maja to w krwi ; ) | 1 | ![]() ![]() | ![]() | |||
grzes-ko(2010-08-25 08:21:37) | zbigniewan- nieumiejetność kożystania z nowinek technicznych też swiadczy o braku inteligencji. Ja nawet już nie mam papierowej mapy w trucku, zamiast ' mysleć' wolę sprawdzić trasę w laptopie a potem słuchać ciekawego audiobooka | ![]() ![]() | ![]() | ||||
scaniaep(2010-12-09 15:16:59) | a kto chlopaka wyslal w swiat bez treningu? sef nie umie uszanowac starego kiermana i co, posmiewisko z mlodego? jak pracujesz u dziada to takich masz kierowcow. | ![]() ![]() | ![]() | ||||
zbihu1(2011-01-25 20:05:27) | bo z nawigacją tak jet, ze porządna mapa kosztuje ok 2000zł, tanie mięso psy jedzą | ![]() ![]() | ![]() | ||||
siwus19081(2011-02-07 23:17:07) | ha ha ha szukal postoju taxi na gps hahaha i ze nie ma... wesolo musi byc w tej firmie ; p | ![]() ![]() | ![]() | ||||
ARKWEN(2011-02-24 10:13:46) | BARDZO FAJNY TEKST. SAMA PRAWDA. TU NIE MA CO SIE OBRAŻAC TYLKO TRZEBA ZACZĄC MYLEC, WIEM ŻE NIE KTÓRZY MAJĄ Z TYM PROBLEM. | ![]() ![]() | ![]() | ||||
luc(2011-08-08 12:57:56) | to nie dotyczy tylko i wylacznie driverow, poprostu poziom szkolnictwa w polsce spadl do tego stopnia na psy ze polacy nie znaja wlasnej geografi. Korzystanie tylko i wylacznie z gps oglupia, sam pierwszy raz wybralem sie do niemiec bez mapy i tylko na kasce w eefekcie nie mialem pojecia czy jestem na poludniu niemiec czy na polnocy, oczywiscie mozna pomniejszyc obraz i widzisz ale na to trzeba jeszcze wpasc. tak przy okazji zapytaj jakiegokolwiek angielskiego celnika badz policjanta o jakas miejscowosc w angli (z wyjatkiem tych naprawde malutkich) oni zawsze praktycznie wiedza gdzie to jest, poprostu znaja geografie wlasnego kraju. | ![]() ![]() | ![]() | ||||
trucking(2011-12-09 19:18:31) | Map to już chyba nikt nie kupuje albo nie umie z nich korzystać. Ostatnio w Grójcu ktoś (chyba kierowca) pytał jak się kierować na Radom... Żenada | 1 | ![]() ![]() | ![]() | |||
mario750328(2012-02-07 12:26:52) | a gdzie jest munchen??? | ![]() ![]() | ![]() | ||||
| |||||||
![]() |
Wątek tylko dla posiadaczy kont / Zaloguj się / Zarejestruj się |
![]() | Admin informuje » |
![]() | Sprawy do Admina » |
![]() | DOBRY PARKING - pytania, sugestie » |
![]() | KIEROWCA DO ZABRANIA - wątek techniczny » |
![]() | ZAKAZY RUCHU - pytania, sugestie » |



